24 sierpnia 2015

Nowe posty, sierpień 2015

http://winterhood.blogspot.com/
Buenaventura autorstwa Destiny Winterhood; horror

- Wyspałaś się? – zagaiła wesoło.
W gardle znów mi zaschło, a chciałam, zgodnie z prawdą, odpowiedzieć „nie”. Zegar elektroniczny na zmywarce wskazywał 11:17 rano. Wtem w moją stronę zaczął podbiegać pies, na którego widok odetchnęłam głęboko, bo w końcu zobaczyłam znajomy pyszczek. Kolejne wspomnienia szturmem zaczęły się odbijać w mojej głowie, gdy przypomniałam sobie, że ów piesek, który właśnie nie chciał przestać mnie lizać, należał do gościa w kąpielówkach. Jaka szkoda, że nie znałam imienia żadnego z nich. Na swoją obronę: w trakcie rozmowy wcale nie tak często zwracamy się do drugiej osoby po imieniu. A, jak już mówiłam, trudno jest zapamiętać imiona wszystkich przedstawianych ci osób.
- Dziękuję za wodę – powiedziałam do dziewczyny, licząc, że może wypowie imię swojego… kolegi? Brata? Chłopaka?
- Naleję ci jeszcze – to mówiąc, wyjęła szklankę – widzę, że polubiliście się z Mikiem.
Mike! Wreszcie mogłam przestać nazywać go „gościem w kąpielówkach”. Wiedziałam, że zapamiętam to imię i bez zapisywania.
- Jest w porządku – zaczęłam niepewnie, wciąż nie wiedząc jakie są relacje między nim a tą dziewczyną – poznaliśmy się wczoraj na imprezie. Powiedział mi o swoich polskich korzeniach, a potem trochę popiliśmy.
Laska postawiła szklankę na blacie kuchennym i spojrzała na mnie z niedowierzaniem. A więc jednak, to jego dziewczyna.
- Niewiele! – dodałam szybko – Nie jest wielkim zwolennikiem wódki, widocznie nie ma wszystkich genów po ojcu – siliłam się na uśmiech.
- Mike to pies.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.