3 sierpnia 2015

Nowe posty, sierpień 2015


http://verion-iskra.blogspot.com

Legendy Verionu: Iskra autorstwa Valakirii; high fantasy

Chłopiec czuł, jak z każdą chwilą jego mięśnie rozluźniają się, a umysł odpręża. Miał wrażenie, jakby wyrwał się z jakiegoś dusznego pomieszczenia i stanął w strugach ożywczego deszczu, który obmywając go, uwalniał od wszelkich nieczystości zarówno ciało i ducha. Nareszcie stało się to, na co czekał od bardzo dawna – był wolny. Czuł, jakby miał zaraz wznieść się ponad chmury. Odetchnął głębiej i uśmiechnął się - o tak, na pewno byłby do tego zdolny. Jest potężny, wszechmocny, nie znający żadnych granic ani barier, więc nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Zrozumiał to nagle, a po chwili zdumienia poddał się rozkosznemu upojeniu. Był wspaniały i niepokonany, piękny i groźny zarazem, jak słońce które dawało życie, ale z równą łatwością mogło je odebrać. On sam o wszystkim decydował, w jego rękach spoczywał los setek, tysięcy, milionów istnień. Właśnie ta świadomość wolności i władzy, niczym nieograniczonej i nieskrępowanej, budziła w nim ekstazę, której oddawał się coraz mocniej... 

 
http://utracony-tron.blogspot.com
Utracony tron autorstwa Jaenelle; high fantasy
Miranda zadrżała, przyciskając dłoń do ust, by nie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Musiała być twarda, nie mogła się teraz rozpłakać. Łzy jednak w ogóle jej nie słuchały, niepohamowanie spływając po policzkach. Jak to się mogło stać? Dlaczego Archibald zrobił coś takiego, dlaczego zabił tych wszystkich ludzi, którzy w niczym nie zawinili?! Nawet Robert…
– Ale ja nic nie pamiętam – powiedziała, gdy już trochę się uspokoiła. Otarła policzki kocem, poniewczasie uświadamiając sobie, że nie należał do niej. – Moje ostatnie wspomnienie dotyczy wyjazdu na piknik z przyjaciółmi, podczas którego nas zaatakowano. W pewnym momencie straciłam przytomność, sądziłam, że mnie zabiją, a potem obudziłam się tutaj. Co się ze mną działo przez te dwa lata?


uwazaj-na-trolle.blogspot.com
Uważaj na trolle autorstwa Moncjusza; urban fantasy

W oczekiwaniu na trunek, zagadnąłem faceta siedzącego obok. Wyglądał jak skrzyżowanie Bruce’a Willisa z Hulkiem, więc podejrzewałem, że w jego żyłach płynie krew obu tych istot.
– Przyjacielu – powiedziałem, zarzucając facetowi rękę na ramiona. – W moich planach zostania czarnoksiężnikiem obawiam się tylko jednej rzeczy. – Na pewno mówiłem bardziej bełkotliwie, ale ja to zapamiętałem w ten sposób. – Że alkohol przestanie zupełnie na mnie działać. Będę pił na umór i nic. Jak woda. Plum.
Po chwili leżałem na ziemi, a Hulkobruce stał nade mną z groźną miną. Chyba mu się nie spodobałem.
Zginę, pomyślałem.
– Pozdrówcie ode mnie matkę, przyjaciele – bełkotałem. – Niech wie, że nie ginę na marne.
Zupełnie nieoczekiwanie olbrzymi facet wziął mnie na ręce i zaczął iść w stronę wyjścia na zaplecze.
Zrobi ze mnie potrawkę, przemknęło mi przez głowę. Albo za barem wykopie mój grób i nikt mnie już nigdy nie znajdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.