26 lutego 2015

[RR; XIII] Matrix?

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad konstrukcją wszechświata? Czy zastanawialiście, skąd się właściwie wzięliśmy; na jakiej asteroidzie przybyliśmy pod postacią niewidoczną dla oka? Jeśli jesteśmy zaledwie okruchem dawnej kosmicznej cywilizacji, która zginęła w odmętach wszechświata?
A co, jeśli ktoś stworzył nas celowo? Może jesteśmy obiektem badań, eksperymentem, zabawą. Może ktoś pociąga za sznurki. Przypadek nie istnieje lub też wszystko jest jego dziełem. Gdyby tylko udało się spojrzeć dalej... Wejść do jądra Ziemi, zajrzeć za horyzont zdarzeń czarnej dziury, polecieć poza granice przestrzeni.
A co... co jest dalej? Za tą granicą, która wciąż leci i leci, niesiona wielkim wybuchem sprzed miliardów lat.

Jeśli żyjemy tylko w programie komputerowym...?

Jacy byliby nasi sąsiedzi z innej planety, galaktyki, może nawet z innego wszechświata? Kim mogliby być nasi stwórcy? Skąd moglibyśmy pochodzić?
I czy naprawdę jesteśmy tacy, jak sądzimy? Pomyślmy, do czego zdolny byłby człowiek, gdyby wykorzystywał pełną moc swojego umysłu...

Temat dość enigmatyczny, z dużą dawką filozofowania, ale może komuś jednak przypadnie do gustu. Osobiście przedwczoraj spędziłam około dwie godziny na rozmowie z przyjacielem, w której rozważaliśmy wszystkie możliwe rozwiązania zagadek wszechświata. Że sny są tak naprawdę wizjami, że deja vu to przebłyski z równoległego wymiaru, że wszystko wciąż i wciąż się powtarza, zapętla... Muszę przyznać, że to temat rzeka. Trochę... zaspokaja ciekawość, do pewnego stopnia, ale i budzi smutek, a nawet grozę.

7 komentarzy:

  1. Równie dobrze możemy żyć w swoim Wszechświecie, nie zdając sobie sprawy, że ktoś stworzył go w swego rodzaju terrarium czy jakkolwiek inaczej to nazwać i nas teraz po prostu obserwuje pod mikroskopem.

    Ja kiedyś od ciotki usłyszałem pewną teorię. Oczywiście, wszyscy w towarzystwie byliśmy pod wpływem pewnych substancji, jednak nie chodzi tu o alkohol ani żadne twarde narkotyki. Może to prostu wymysł czyjejś wyobraźni, a ona nam to tylko przekazała, albo może coś w tym być. Każdy może sam ocenić ; )
    Cała ludzkość została stworzona przez trzynaście ras kosmitów. Każda z tych ras dała nam jakąś dominującą cechę charakteryzującą dany gatunek,. Nie pamiętam nazw, ale jedna np. była na wskroś zła, druga miła et cetera. Tak sobie stworzyli tych ludzi i właśnie ta zła rasa traktowała ich jako pożywienie. Więc żeby nikt nie skapnął się, że nagle bez powodu znikają ludzie, została stworzona... świnia. Na podobieństwo człowieka. Jakby głębiej się nad tym zastanowić i wziąć pod uwagę fakt, iż świnia wewnątrz jest bardzo podobnie do nas zbudowana (chociażby wyrostek robaczkowy i przekonanie dawniejszych uczonych, którzy wiedzę o budowie człowieka brali właśnie z wiedzy o budowie świni. Dopiero chyba Leonardo da Vinci bardziej się posunął w swoich czasach i wykonywał sekcje zwłok ludzkich), to w jednym procencie ma to jakiś sens. No i podobno mięso świni smakuje jak ludzkie X) Nie wiem, nie dane było mi tego sprawdzać.

    Jednak to prawda, jest to temat rzeka, którego nie da się wyczerpać. Przynajmniej moim zdaniem. Zawsze znajdzie się jakaś nowa teoria, nad którą będzie można się zastanawiać bez końca.

    Pozdrawiam,
    A.J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie Leonardo był prekursorem badania zwłok, tylko malarz quattrocenta, Antonio Pollaiuolo. Ale o nim nikt nie pamięta, bo ma trudne nazwisko, biedny facet.

      Usuń
    2. Dlatego wtrąciłem słówko "chyba" ; ) Nie byłem pewien, a nie chciałem też mówić głupstw. O tym malarzu nigdy w życiu nie słyszałem, bardziej Leonardo obijał mi się o uszy właśnie pod względem badania ludzkich zwłok. Dzięki za wyjaśnienie ; )

      Usuń
  2. Nie mogę tego opublikować w jednym komentarzu więc dzielę go na dwie części
    I
    W takim zestawie to rzeczywiście temat rzeka, bo nawet dyskusja na jeden z nich mogłaby zająć całe dnie, a uczeni rozprawiają nad nimi latami, pogrążając się w teoriach, obliczeniach i domysłach.
    Więc odsuwając na chwilę na bok teorię sfałszowanych dziejów i mylenia nas przez rządy światów o obcych i stworzeniu światów, przytoczę kilka teorii publicznie uznanych za właściwe i zgodne z rzeczywistością. Mam nadzieję delikatnie ukierunkować tę rzekę XD
    Na początek będzie początek. Inaczej mówiąc Wielki Wybuch lub Big Bang z angielskiego. Nikt na świecie nie ma wątpliwości, że takie coś miało miejsce w przeszłości, gdyż wskazują na to wszelkie obliczenia i obserwacje, ale dlaczego Wielki Wybuch zaistniał to już inne pytanie. Tak naprawdę nikt nie wie, bo wcześniej koncept czasu i przestrzeni ponoć nie istniał, a jeśli istniał to Wielki Wybuch zatarł jego wszelkie ślady. Właśnie zatarł. Bo jest kilka teorii, które mówią, że Wielki Wybuch nie był początkiem wszystkiego, a tylko czymś okresowym, czymś co się zdarza raz na jakiś czas wypełniając na nowo Wszechświat energią. Teraz lekko uporządkuję trzy główne teorie na ten temat.
    1) Przed BB (Big Bang) istniała tylko osobliwość o nieskończonej gęstości w nieskończenie małym punkcie złożona z materii i antymaterii oraz z jakiegoś powodu to wybuchło unicestwiając całą antymaterię i około 90% materii. Narodziły się wtedy czas i przestrzeń.
    2) BB nie było wybuchem osobliwości, a zderzeniem się dwóch Wszechświatów na planie Wieloświatu i wywołana wtedy energia wymazała wszystko co istniało wcześniej, jednocześnie zapełniając oba Wszechświaty na nowo życiem i ciepłem.
    3) BB to proces cykliczny w którym Wszechświat rozszerza się i kurczy na wskutek działania Mega Czarnych Dziur, które w momencie pochłonięcia wszystkiego natychmiast eksplodują, dając efekt podobny do tego w teorii nr 2.
    Teraz krótko omówię każdą z teorii w zakresie mojej raczej słabej wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. II
      Pierwsza teoria wyklucza istnienie czegokolwiek wcześniej przed Wielkim Wybuchem i mówi, że Wszechświat zakończy swój żywot wraz z końcem jakiejkolwiek formy energii, bo kiedyś wszystkie gwiazdy zgasną i, jak zostało obliczone mając do dyspozycji dzisiejszą wiedzę, cała aktualna materia rozpierzchnie się dążąc do idealnej równowagi w każdym zakątku Wszechświata. Ta teoria była popularna jeszcze parę lat temu, jednak część naukowców odeszła od niej z odkryciem nowych, nieznanych i niezauważalnych poza obliczeniami siłami jakimi są Ciemna Energia i Ciemna Materia. Sprawdzanie matematyczne tej teorii wliczając powyższe siły jest ciągle w toku. Mimo wszystko ten model zdarzeń jest nadal najpopularniejszy.
      Teoria druga, czyli o zderzeniu się dwóch Wszechświatów ma podłoże matematyczne i jest prawdopodobne tylko przy założeniu dwóch warunków. Są nimi dopuszczenie istnienia Wieloświatu, którego istnienia w żaden sposób nie jesteśmy w stanie potwierdzić i że wszystkie Wszechświaty mają formę przybliżoną do cieniutkiej membrany, które się do siebie przyciągają do momentu zderzenia i powstałego w ten sposób wybuchu napełniającego oba Wszechświaty energią, po czym się od siebie oddalają, by zderzyć się z innymi. Co prawda wykazano dziwne miejsca grawitacyjne we Wszechświecie w odczytach nadesłanych z sond, jednak nie do końca wiadomo, czy to nie wina Ciemnej Materii, czy rzeczywiście grawitacja z innego Wszechświata przenika w tych miejscach do nas.
      Trzecia Teoria ma najmniej zwolenników, ale i ona ma podstawy matematyczne i fizyczne, gdyż udowodniono, że większość Czarnych Dziur ma określoną pojemność materii, po której przekroczeniu wystrzeliwuje ona z jej biegunów Jet (czyt. dżet), czyli promień czystej energii, pozbywający się nadmiaru materii przemienionej w energię. Jednak jest to także słaby punkt tej teorii, ponieważ skoro Czarne Dziury mają określoną pojemność i jesteśmy w stanie to stwierdzić, to czy mogła istnieć Czarna Dziura zdolna pochłonąć całą materią we Wszechświecie i dopiero wtedy wybuchnąć, nie tworząc tylko Jetu, a uwalniając wszystko? Cóż, nie wiadomo. Są potwierdzone Czarne Dziury różnych wielkości i różnej pojemności. Na przykład wiadomo, że Czarna Dziura wielkości Księżyca ma pojemność ledwo kilku układów słonecznych, a w centrum naszej galaktyki są Mega Czarne Dziury o pojemności sięgające kilku tysięcy układów słonecznych, zanim uwolnią one Jet.
      Ode mnie to na razie tyle. Mam nadzieję na ciekawą dyskusję :)
      Oraz przepraszam za bałagan z komentarzami.

      Usuń
  3. Jako kosmita mogę od razu udzielić odpowiedzi na jedno z tych pytań. Otóż najlepszym dowodem na istnienie cywilizacji pozaziemskich jest fakt, że się z nami nie kontaktują. :)

    Co do reszty to planowałam napisać bardzo inteligentny i błyskotliwy komentarz, ale jestem chora i myślenie mi idzie dość opornie, więc będzie krótko i prosto.
    Argray fajnie napisał o trzech różnych teoriach i jak fajnie zauważył ostatnio coraz więcej naukowców odchodzi od tych koncepcji, które jeszcze niedawno wydawały się ludziom słuszne. W sumie im większa wiedza tym mniej wiemy.
    Ja osobiście nie wierzę w żadną z tych trzech teorii, podobnie jak nie wierzę w ewolucję (chyba że w obrębie jednego gatunku) i nie wierzę w żadne religijne koncepcje. Moim zdaniem ludzie po prostu muszą mieć jakąkolwiek odpowiedź na swoje egzystencjalne problemy, żeby mieć poczucie, że to wszystko ma jakiś sens.
    Co do moich poglądów to uważam, że jesteśmy zbyt ograniczeni i prymitywni, by choćby zrozumieć nasz wszechświat, nie mówiąc już o zrozumieniu tego jak powstał, czy jest jedyny, czy we wszechświecie jest jakaś wyższa siła, inne rozumne istoty itp. Pięknie oddaje to cytat Einsteina (i chociaż akurat skupia się on tylko na koncepcji boga, to treść idealnie pasuje do wszystkich wymienionych wcześniej zagadnień, a przede wszystkim do ogromu samego wszechświata ;)):
    "Znajdujemy się w sytuacji małego dziecka, które wchodzi do ogromnej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, że ktoś musiał te książki napisać. Nie wie jak. Nie zna języków, w których napisano te książki. Dziecko podejrzewa, że książki ustawiono zgodnie z pewnym tajemniczym porządkiem, ale go nie rozumie. Myślę, że w tej sytuacji znajduje się nawet najbardziej inteligentny człowiek wobec Boga. Widzimy wszechświat urządzony i podlegający pewnym prawom, ale prawa te rozumiemy tylko mgliście. Nasze ograniczone umysły zdają sobie sprawę z istnienia tajemniczej siły, która porusza konstelacjami. […] Owo głębokie przekonanie, że istnieje najwyższy umysł objawiający się poprzez niepoznawalny do końca wszechświat, stanowi podstawę mojej koncepcji Boga."

    I na koniec coś fajnego - dla każdego kto chce poczuć ogrom wszechświata. Poczucie bycia jedynie (jako tako) rozumną bakterią - gwarantowane. :)
    http://www.crazynauka.pl/powiekszanie-wszechswiata-zobacz-niesamowita-animacje/

    OdpowiedzUsuń
  4. Uch, temat niezwykle zajmujący i niezwykle irytujący, jako że ciężko na większość pytań odpowiedzieć.
    Jakoś ostatnio, w wyniku tego, że lubię sobie na takie tematy podumać, przyszedł mi do głowy pomysł na kiepski film sf. Jest sobie jakaś planeta, podobna do naszej, są na niej ludzie, zupełnie tacy, jak my, no i w trakcie seansu bohaterowie odkrywają takie cuda (dzięki np. jakiemuś sygnałowi radiowemu krążącemu po kosmosie) jak to, że miliardy lat wcześniej i wiele galaktyk dalej, istniała sobie planeta o nazwie Ziemia, której naukowcy wystrzelili w kosmos jakieś prymitywne formy życia, by sprawdzić w ten sposób (oczywiście po wielu, wielu latach), czy proces ewolucji jest prawdą i czy może się jeszcze powtórzyć. Aby dodać akcji smaczku wspomnę, że Ziemia uległa zagładzie miliony lat wcześniej, zanim następują wydarzenia przedstawione w filmie.
    Nolan płakał, jak kupował scenariusz.

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.