2 lutego 2015

Nowe posty, luty 2015

http://ostatnia-pasja.blogspot.com/
(Cyrk Potępionych autorstwa Aithnne; low fantasy)
Rozdział pierwszy

— Ale umiesz tańczyć. I to jeszcze... tak pięknie. Na występach wszyscy patrzą tylko na Ciebie. Hipnotyzujesz ich, jakbyś miała w sobie coś... coś z nie z tego świata. Coś magicznego.
Pokręciłam przecząco głową, zastanawiając się nad jej słowami.

Znalazłam nożyczki oraz taśmę w szufladzie w pomieszczeniu socjalnym. Plakat wykonany był z jakiegoś sztywnego materiału, który automatycznie wyprostował się, gdy przecięłam sznurek.
Przeraziło mnie to, co na nim zobaczyłam.

CYRK MASKA ZAPRASZA... 


(Pawlilandy, czyli historie od Jameryki po Australlon autorstwa Dominika Rafacza; zbiory opowiadań fantasy)
Restauracja na końcu świata - część VII

– Tę piosenkę, chciałbym zadedykować dla mej ukochanej. Zostawiłem ją tam, na północy, by bić się w imieniu tego, co wspólnie kochamy. Wiatry południa, zanieście me słowa do pięknej Carmen!
Usiedli w kręgu, by posłuchać młodzieńca, zdolnego wzruszyć Emilię nim jeszcze zaczął śpiewać.
Z gitary zaczęły się wydobywać dźwięki.

Gdy nie bawi cię już
Świat przystawek nazbyt skromnych
Kiedy dręczy cię głód
Przeogromny
Zamiast słuchać bzdur
Głupich wszystkowiedzących dietetyków zza mórz
Spytaj siebie czego pragniesz
Dlaczego kłamiesz, że jadłaś wszystko


http://prawo-niebios.blogspot.com/2015/01/ii.html
(Prawo Niebios autorstwa Leithny; low fantasy)

Upadła na granitową posadzkę, wyginając plecy w łuk. Ostry ból w łopatkach rozpalił całe jej ciało i zaparł dech w piersi. Z dwóch otwartych ran obfitymi strumieniami ciekła karmazynowa posoka, rytmicznie pulsując w takt przyspieszonych uderzeń serca. Klinga ześlizgnęła się dalej po grzbiecie, drąc szarawą szatę i pozostawiając na bladej skórze krwawe plamki.
Jęknęła, czując narastający w gardle szloch. Białe pióra bezwładnie posypały się wokoło.
Zwinęła się na ziemi, zawodząc żałośnie i krztusząc własnymi łzami. Stal brzęknęła w zetknięciu z zimną posadzką gdzieś poza zasięgiem jej wzroku. Chłód bijący od płyty w niewielkim stopniu koił cierpienie Achtiel. Wokół targanego dreszczami ciała znikąd pojawiły się silne ramiona, które uniosły kobietę wysoko nad ziemię. Każdy ruch sprawiał nieopisany ból. Wcisnęła twarz w naprężony tors Taliela, szepcząc histerycznie przez zaciśnięte zęby, pomiędzy gwałtownymi haustami powietrza:
- Błagam. Nie skazuj. Mnie. Na taki los...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.