16 października 2014

[RR; IX] Grimmowanie

Witam. Dawno mnie nie było. Moja nieobecność była spowodowana tymczasowym brakiem internetu. Dostęp do sieci miałam na ogół jedynie przez telefon i niekiedy na krótko z cudzego sprzętu, a to zdecydowanie za mało. Tak czy owak internet już mam, więc w najbliższych tygodniach będę stopniowo nadrabiać zaległości, a wliczam w to: recenzje, ćwiczenie literackie, poradnik, dyskusje, miniatury oraz nowy szablon. Ale nie wszystko naraz, zacznijmy więc od lekkiego ożywienia klienteli.

W fantastyce niekiedy trudno o realizm, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z magią, istotami nadprzyrodzonymi czy zaawansowaną technologią. Dzieje się tak, ponieważ wszystkie te elementy bazują jedynie na naszym wyobrażeniu i znajomości podstawowych praw fizyki. Nie wiemy jednak, czy rzeczywiście ich występowanie byłoby naprawdę realne. Ale czy w przykładowym fantasy naprawdę jest to aż tak istotne?

Czy czytaliście - w dzieciństwie lub później - baśnie braci Grimm? Czy czytaliście te "prawdziwe" baśnie? "Kopciuszka", gdzie złe siostry obcinały sobie palce u stóp, aby wcisnąć się w kryształowy pantofelek? "Czerwonego Kapturka", którego czerwony płaszczyk był symbolem wyzywającego ubioru, a mroczny las odzwierciedlał ciemną uliczkę? Oraz wiele innych nieocenzurowanych opowieści niosących pierwotnie przestrogę. Choć wielce nierealistyczne, bajki te - czy raczej ludowe podania - przez wiele pokoleń dzieci słyszały "na dobranoc" jako kazania mądrych matek i babć. Dziś ich treść została ułagodzona, choć określenie to nawet w połowie nie jest wystarczająco obrazowe. Przypomnijcie sobie swoje ulubione bajki z dzieciństwa, a następnie - już jako dojrzali ludzie - zagłębcie się w ich o wiele mroczniejsze wersje.


"Potem chłopak podszedł do szubienicy, siadł pod nią i czekał. Nastał wieczór. Chłopcu zrobiło się zimno, więc rozpalił ognisko. [...] Wiatr wył i huczał, mocno kołysał powieszonymi ciałami, a te uderzały o siebie. Wtedy chłopiec pomyślał: "Jeśli ja marznę tu na dole nawet przy ogniu, to jak oni, tam na górze, muszą drzeć z zimna". [...] wziął drabinę, przystawił ją do szubienicy, wdrapał się do góry, wyjął wisielców z pętli i wszystkich po kolei zniósł na ziemię. Potem podsycił ogień, a wokół niego usadowił ciała tak, by mogły się ogrzać". - "Bajka o takim, który chciał poznać strach" Bracia Grimm

"- Mamo - spytał chłopiec - czemu tak dziwnie na mnie patrzysz? Tak, chciałbym dostać jabłko.
- Chodź ze mną - rzekła i otworzyła wieko skrzyni. - Proszę, wybierz sobie jedno.
A kiedy pochylił się nad skrzynią, namówiona przez czarta, zatrzasnęła wieko z taką siłą, że głowa chłopca odskoczyła od tułowia i wpadła między rumiane jabłka. [...] Poszła do swojego pokoju, wyjęła z koszyczka białą chusteczkę, przyłożyła głowę chłopca do tułowia i obwiązała szyję martwego dziecka tak, że niczego nie było widać. Po czym posadziła go na stołku przed drzwiami, a do ręki włożyła mu jabłko. [...] Macocha wzięła swojego martwego pasierba, porąbała na kawałki, wrzuciła do kotła i ugotowała galaretę." - "Zaczarowane drzewo" Bracia Grimm

Na temat: co sądzisz o baśniach Braci Grimm? Czy ich prawdziwe wersje są dla Ciebie zachęcające, czy raczej odpychające? Czy brak realizmu sprawia, że bajki tracą dla Ciebie sens? Do jakiego stopnia teksty Grimmów są według Ciebie pouczające? Jakie znasz bajki tych autorów; którą lubisz najbardziej; która Ci się szczególnie nie podobała i dlaczego?

5 komentarzy:

  1. Brakowało mi waszych RR :)

    Miałem kiedyś okazję czytać nieocenzurowane baśnie braci Grimm i była to na pewno bardzo ciekawa lektura. Na pewno jeśli chodzi o przekaz oryginalne wersje są prawdziwsze i bardziej dosadne w wymowie. Wersje złagodzone zwykle kończą się morałem, ponieważ trudniej wyciągnąć z nich jakieś wnioski niż z ich brutalnych pierwowzorów.
    Czy brak realizmu sprawia, że gdzieś umyka sens? Akurat chyba tylko baśnie nie tracą na przekazie z powodu braku realizmu, bo i tak ich przesłanie jest bardzo uniwersalne.
    Teksty Grimmów są chyba najbardziej pouczającymi baśniami, ponieważ najlepiej pokazują ciemną stronę ludzkiej psychiki i świat który jest zły i nieprzyjazny.
    Niewiele baśni Grimmów pamiętam dokładnie, ale od zawsze najbardziej podobała mi się ta o Śmierci - Ojcu Chrzestnym. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Chyba dlatego, że od zawsze ciekawą mnie literackie (i nie tylko) personifikacje śmierci, no i baśń przedstawia ciekawe spojrzenie na ludzką naturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ich brakowało. Cieszę się, że mogłam tu wrócić :)

      Na początku powiem, iż bardzo podoba mi się Twój punkt widzenia, absolutnie się zgadzam. Choć może większość oryginalnych baśni Grimmów niekoniecznie nadaje się do czytania współczesnym dzieciom (ostatnimi czasy wpaja się najmłodszym, że świat jest piękny i dobry, mimo iż to zupełnie nie odzwierciedla rzeczywistości), to nadal sama treść mogłaby nauczyć więcej niż niejedna animacja Disneya. Żebym nie została źle zrozumiana - ja kocham Disneya całym sercem, do dziś chodzę na wszelkie nowe bajki do kina, a jednak uczą one zasadniczo tylko podstawowych zachowań i relacji międzyludzkich. Nie uczą zaś, by - jak już nawiązałam w poście - nie wchodzić w ciemne zaułki. A baśnie Grimmów tak.
      Och, "Śmierć matką chrzestną" to również jedna z moich ulubionych baśni. Jeśli interesują Cię takie tematy, polecam przeczytać "Wysłanników Śmierci" oraz "Śpiewającą Kość". Również powinny przypaść Ci do gustu.

      Usuń
    2. Zdecydowanie jedna z najfajniejszych inicjatyw baru ;)

      Co do Disneya to ja od zawsze uważam, że tworzą ciekawie, ich animacje to już klasyka i są idealną pozycją dla młodszej widowni (i starszych fanów), ale ciężko się z nich czegoś nauczyć, bo tak jak ugrzecznione bajki Grimmów - ich produkcje są dość schematyczne. A baśnie Grimmów to idealne bajeczki dla dzieci, które mają tendencję uciekać same do lasu ;)
      Jest jeszcze ciekawa rosyjska wersja tej baśni. Bodajże "Śmierć kuma" - są pewne różnice i trochę inny klimat, ale też ciekawy.
      Chętnie poczytam.

      Usuń
    3. W takim razie bardzo mi miło, gdyż wyszła ona ode mnie :) Trochę zaniedbałam dyskusje ostatnimi czasy, ale teraz postaram się wszystko porządnie nadrobić. Ech, gdyby jeszcze tylko Bar odrobinę ożył...

      To jest właśnie to, o czym mówiłam - Disney uczy tych "dobrych" rzeczy, omija zaś te bardziej brutalne, a jednocześnie, no cóż, prawdziwsze. Choć ostatnimi czasy zaczął przełamywać schematy, które sam sobie narzucał przez tyle lat i za które niejednokrotnie obrywał po głowie.
      Hm, może nawet następną dyskusję poświęcę Disneyowi? To byłoby ciekawe i myślę, że temat cieszyłby się zainteresowaniem, jak sądzisz?
      Do Grimmów wracając. Jak wiadomo, to nie do końca prawda, iż autorstwo bajek przypada właśnie im. Tak naprawdę oni jedynie spisywali ludowe podania i legendy, opowieści zasłyszane u pewnej starszej pani. Jedynie przerabiali je nieco, ale też nie zawsze. Wydaje mi się jednak, że to jest w nich właśnie urzekające. W każdej legendzie jest ponoć ziarno prawdy.

      Usuń
  2. Jakoś kilka lat temu (nie pamiętam dokładnie) zapoznałam się z fragmentami baśni Grimm wydawnictwa Media Rodzina. Byłam nawet na spotkaniu z tłumaczką, Elizą Pieciul-Karmińską, która podjęła się tłumaczenia właśnie zachowując baśnie w oryginalnej (znaczeniowo) wersji, bez zbędnego łagodzenia. Wypowiadało się wtedy kilka wykształconych osób. Pamiętam, że w ostateczności padło stwierdzenie, że ta właśnie wersja, owszem, jest przeznaczona dla dzieci, ale 6+. Nie dlatego, żeby dzieciaki straszyć, ale żeby je nauczyć, że na świecie wcale nie musi być kolorowo i przyjemnie. Życie ma swoje jasne i ciemne strony. Trzeba przygotować je zarówno do poświęcenia, jak i bólu, który musi znieść, żeby później być szczęśliwym. I uwielbiam 'Cudowne i pożyteczne. O znaczeniach i wartościach baśni'! mogłabym czytać tę książkę godzinami.

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.