23 września 2014

Nowe posty, wrzesień 2014


- I ujrzałem: gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie trzęsienie ziemi. Słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały Księżyc stał się jak krew - zacytował, czując jak diaboliczny uśmiech ciśnie się na jego usta.
Chciał więcej. Pragnął tego całym swoim jestestwem. Każda cząstka jego formy radowała się widokiem rodzącego się Końca. Wdychał powietrze przesycone duszącym dymem, spalenizną oraz energią konających pod ruinami budynków ludzi. Przygnany przez wiatr pył osiadał na jego skórze.
Tak, jak to przepowiedziano tysiące lat temu, był tego panem. Panem głodu, cierpienia, wojny i śmierci. Panem strachu. Nazywali go nawet Szatanem. Lucyferem. Jego, Pana Końca.
 


www.opowiadaniafantasyz.blog.pl
Synowie wojny (Rocky Drago)

Odziany w obdarte łachmany mężczyzna zeskoczył z konia, lądując prosto w błocie powstałym w ciągu ostatniej godziny. Jego odzienie żywo kontrastowało ze schludnie przystrzyżoną siwą brodą, oraz starannie uczesanymi, krótkimi, równie siwymi jak broda włosami. Można by nazwać go starcem, gdyby nie bystre, żywe oczy oraz lekki i płynny sposób poruszania się, zadające kłam tego typu stwierdzeniu. Mężczyzna pochylił się, bacznie przyglądając się rozmokłej ziemi. Zdać by się mogło, że ulewa zmyła jakikolwiek ślad, jaki mógł być w niej pozostawiony w ciągu ostatnich kilku dni, jednak on dokładnie wiedział, co robi.

Trop, którym od dłuższego czasu podążał, wiódł w stronę Mostaru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.