10 sierpnia 2014

Nowe posty, sierpień 2014

http://betonowe-lasy.blogspot.com
Błąd (Lena Max)

Nie byłam już jedynym bohaterem i złoczyńcą w pobliżu. Był ktoś gotów wyręczyć mnie i zapewnić przyjemne miejsce w swoim cieniu. Ta ucieczka była taka wyczerpująca. Był mi jednocześnie obcy i niemożliwie znajomy. Rozpoznawałam bez trudu aurę jego siły i rysy twarzy. Nie, nie był nawet bliski ideału. Nie miał anielskiej twarzy, od której miękłyby nogi. Był zwierzęco przystojny, jednak nie zdziwiłabym się, gdyby okazało się, że jest taki tylko dla mnie. Równie dobrze, inni ludzie czy wilki mogłyby postrzegać go jako niemożliwie odrażającego lub niesamowicie uroczego. Dla mnie był tylko połówką duszy. Nie ideałem piękna czy uosobieniem anioła. Jeśli był moją połową, nie mógł być przecież nieskazitelny. Był nieznany i jednocześnie jakby poznany dogłębnie i sielsko znajomy. Pragnęłam, pragnęłam całą sobą jego przebaczenia i aprobaty. To było coś co działo się poza udziałem mojej woli. Widziałam krew na jego ciele, ale przez ten krótki moment ponownego spotkania, nie obchodziło mnie zupełnie do kogo należy. Żadne jego postępki, poglądy czy słowa nie zatrułyby słodkości ponownego złączenia. Wykończona, na granicy omdlenia nie byłam zakuta w kajdany uprzedzeń, rozsądku czy własnej, głupiej dumy.
 


http://krzywe-odbicie.blogspot.com/
Krzywe odbicie (CriminalEye)

– Rapha, pamiętaj, że musimy tylko przedostać się do wyjścia, jak kazał Arkir – stwierdziła nerwowo. – Jedno z nas może odwrócić uwagę tego... tego czegoś, w międzyczasie drugie utoruje jakąś drogę albo... albo... A! może bariera? To ty jesteś uczestnikiem Turnieju, powiedz, jak chcesz ominąć to coś? – spytała rozpaczliwie.
Po zamyślonym spojrzeniu Raphy, a także po skupieniu, jakie nagle wymalowało się na jego twarzy, Nea odgadła, że właśnie wpadł na szaleńczy plan.
– Nie ominiemy tego czegoś – powiedział powoli, dobitnie akcentując każdą sylabę.
– Chcesz to zabić? – przestraszyła się Nea. – To jest zły pomysł, bardzo zły...
– Nie zabić – przerwał jej. – Żadne zabijanie, żadne ranienie, żadne omijanie. Pamiętasz, co jeszcze powiedział Arkir? Naszym jedynym ograniczeniem jest ta arena. Możemy robić, co zechcemy, byleby na jej obrębie.
– Co więc planujesz?
Zakasał rękawy, już przygotowując się do walki.
– Oswoimy to coś i zabierzemy ze sobą na kolejne dni Turnieju.



Ostatni Blask (~Lena)

Zmarszczyłem na chwilę brwi i spojrzałem w stronę okna. Na parapecie przysiadł kruk o czarnych jak węgiel piórach oraz błyszczących, inteligentnych oczach równie ciemnych co jego ubarwienie. Ptak mnie lekko zaniepokoił, ale nie wiedziałem czemu. Może dlatego - pomyślałem, gdy zauważyłem kroplę krwi, sączącą się z jego ostrego jak brzytwa dzioba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.