26 czerwca 2014

[RR; VIII] Co nas straszy w horrorach?

Witam wszystkich po bardzo długiej przerwie. Zaniedbałyśmy Bar i nie zamierzamy się tego wypierać, jeśli jednak podniesiemy blog na nogi, to chyba nam wybaczycie tę dłuższą niedyspozycję, prawda?
Nie przeciągajmy zatem. Wiele osób czekało na kolejną dyskusję i oto się doczekało! Propozycja poruszenia kategorii horroru trafiła pod ladę, a pomysłodawcą był Prezydent Galaktyki Zaphod Beeblebrox, który skarżył się na kompletną ignorancję z naszej strony w kwestii science-fiction oraz horroru (jak zwykle wyolbrzymiam, ale taka już moja natura).

Czy zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę nas straszy w horrorach? Czy wynaturzone, ponadprzeciętnie niebezpieczne potwory byłyby równie przerażające w baśniowym otoczeniu, co w mrocznej scenerii? Czy świadomość, że morderca czyha tuż za rogiem, byłaby tak samo paraliżująca, gdyby główny bohater nosił przy sobie broń? Trudno powiedzieć. Niekiedy poszczególne elementy horroru są wystarczająco straszne, by cała otoczka traciła na znaczeniu. Innym razem to miejsce, jakie wybrali scenarzyści, sprawia, że drżymy i chowamy się pod kołdrą.
Podobnie jest w książkach, lecz podczas czytania nie możemy dokładnie wizualizować sobie wizji autora, nawet jeśli jesteśmy temu bardzo bliscy. Umysł człowieka odruchowo łagodzi bodźce strachu, które wytwarza nasza wyobraźnia. Horroropisarze mają więc twardy orzech do zgryzienia, jeśli chcą nas naprawdę mocno przerazić.

-> A co Ciebie najbardziej przeraża w horrorach (filmach, książkach)? Czego nie może zabraknąć? Jakie rodzaje horrorów wpływają na Ciebie najmocniej, a jakie najsłabiej? Co Cię drażni lub psuje zabawę z lektury/oglądania? Jaki jest Twój ulubiony film/książka i dlaczego? Albo wręcz odwrotnie: jeśli nie pałasz miłością do tej kategorii kina oraz literatury, dlaczego tak jest? Czego w niej nie lubisz?

20 komentarzy:

  1. Eh, opublikowalem komentarz ktory sie nie wyswietlil, czasem google potrafi wkurwic.

    Straszy nas nieznany, ukryty w mroku element, ktory Stephen King porownal do martwego ciala ukrytego pod przescieradlem. Straszy nas smierc, nie zawsze, ale wtedy gdy jest zbyt blisko, zbyt blisko nas.
    Straszy nas wizja logicznego i uporzadkowanego swiata ktory rozpada sie na kawalki pod wplywem czegos, RZECZY, ktora czasami tylko patrzy i mruzy oczy, czeka na dzien kiedy bedzie mogla wyciagnac po nas szponiasta lape.
    Straszy nas wyobraznia, to prawda ze im mniej wiesz tym lepiej spisz, ale prawda jest tez ze im mniej widzisz, tym wiecej podpowie Ci umysl. To dlatego dzieci boja sie tak czesto. Dla nich swiat jest pelen nowych bodzcow, odkryc i niespodzianek, a przeciez nie jest powiedziane ze wszystkie niespodzianki sa mile...
    Straszy nas to przed czym nie ma obrony ani ucieczki, straszy nas odglos scigajacych krokow na schodach, drzwi chlodni zatrzaskujace sie od zewnatrz, glos i obraz w sniezacym telewizorze. Straszy nas ktos kto zna nasze sekrety i wie o trupach schowanych w szafie, ktos kto kiedys nas odwiedzi...

    Irytuje mnie natomiast zbytnie epatowanie przemoca i krwia. To jedynie otepia, czasem smieszy, skutek odwrotny do zamierzonego, a jak czesto uzywany w prymitywnych opowiesciach. Irytuje zamek blyskawiczny na kostiumie potwora, innymi slowy wpadka. Lepiej nie pokazywac za duzo.
    Swoja droga to ciekawy blog, zajrze tu jeszcze.
    obcywobcymkraju.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  2. Horrorów generalnie nie lubię - ani specjalnie nie jest dla mnie przyjemne chowanie się pod kocem, ani późniejsze koszmary.

    Nigdy nie czytałam żadnego horroru - przyznaję się. Ale na tyle, na ile jestem się w stanie wypowiedzieć odnośnie filmów: nie lubię zombie, nie lubię latających flaków, ani scen okrutnie brutalnych. Nie są to rzeczy których się boję, ale są dla mnie po prostu obrzydliwe.

    Horror - jeśli już - o duchach może być i o zjawiskach parapsychicznych - także może być. Moje życie bez horrorów nie zmieniłoby się ani odrobinę. No, może pozbawiłoby mnie którejś z dawnych traum.

    Generalnie się nie jaram.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zombie. Aaa, nie! Zombie są urocze.
    (+10 do umiejętności dyskusji.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100% Zombie żądzą.

      Usuń
  4. Yeah! Wreszcie jakaś dyskusja ;)
    Horrory - przyznam bez bicia, że żadnej książki z tego działu nie przeczytałam, ponieważ jakoś mnie to nie pociąga. Jeżeli chodzi o filmy to kiedyś oglądałam ich mnóstwo, wręcz pochłaniałam na śniadanie, ale teraz twierdzę, że ludzie robią tak beznadziejne horrory, że nawet szkoda je oglądać.
    Co mnie wkurza w nich? Chyba to, że bohater zawsze idze na ślepo i pakuje się w tarapaty wiedząc, że gdzieś tam czai się mrok. A no i w zwyczaju jak ktoś ucieka, to zamiast skręcić w jakąś uliczkę czy coś, to oni uciekają prosto (jarzycie o co cho?). No i krew. Naprawdę nie robi na mnie żadnego ważenia. Potwory nie z tego świata w zwyczaju są mało orginalne, więc dla mnie przereklamowane. Jest jednak jeden gatunek horrorów, który mnie rusza i sprawia, że nie mogę zasnąć w nocy i boję się spojrzeć w lustro. Duchy. Tak. Jestem zdania, że nie istnieją, jednak horrory paranormalne niekiedy są tak straszne dla mnie, że już ze3 razy miałabym zawał. Chodzi głównie o napięcie, a nie o samą postać. Budowanie napięcia jest ogromnie ważne, więc liczy się otoczenie i wszystkie inne czynniki. Ponadto nienawidzę w horrorach pokazywania godziny. Że niby np o 03.14 w nocy coś się zaczyna dziać i ja wiem, że to właśnie o tej porze. Kiedyś oglądałam Paranormal Activiti i pieprze to, już nie będę. Film w zasadzie mało straszny, ale samo budowanie napięcia filmu grozy było przerażające.

    Co by tam jeszcze, bo przecież w horrorach można przebierać ile się da. Zombie. To już zależy jakie Zombie, choć mam wrażenie, że po serii z Resident Evil nie ma już lepszych zombiaków (poważnie, chyba uznaję tylko te).
    Jeśli chodzi o wszystko inne, to chyba nic już mi nie przychodzi do głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa no i jeszcze jakieś egzorcyzmy. Też powiązane z duchami i też zadziwiająco mnie przerażają. Nie lubię patrzeć na ludzi, którym nagle zmieniają się gałki oczne i głos. To przerażające.

      Usuń
  5. Co jest bardziej przerażające? Sam potwór czy jego wyobrażenie? Raczej wyobrażenie. I kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że człowiek osłabia bodźce strachu. To zależy od medium. Słowo nie przerazi, ale ślad lub dźwięk sprawi, że możemy dostać zawału dzięki sztuczkom umysłu i wyobraźni.

    Jeśli chodzi o filmy, to pierwszy Silent Hill mnie przeraził i to napięcie jakie wywoływał piramidogłowy. Potwór może i trochę śmieszny z tą wielką piramidą na łepetynie i ogromnym mieczem, ale jego otoczka stworzona z braku wiedzy, co tak naprawdę potrafi stwarzała spore napięcie i strach. Poza tym jednym przypadkiem, to jakoś nigdy potwory mnie nie przeraziły, gdy już pojawiły się na ekranie. Ich znaki bytowania, dziwne poszlaki, jak głębokie na pięć centymetrów ślady w płytach ze stali lub w betonie, kilka kropel krwi tu i tam oraz dziwne odgłosy dobiegające zewsząd zawsze potrafiły postawić mi włos na głowie. I w tym akurat prym wiodą filmy z koszmarami, duchami i opętaniami.

    Co do książek... Nie tykam tam zbytnio horrorów. Ani tu, ani w grach. Nie lubię ich w takiej formie, bo by się bać, trzeba usłyszeć tę przerażającą ciszę przerywaną pojedynczymi krokami lub otarciami czegoś twardego o metal, a nie ją wyobrazić sobie. A w grach przyjemniej mi się strzela dla rozrywki niż boi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego wszystkich tak straszył Piramidek? ._. Ja mało nie zdechłam na scenie z pielęgniarkami (te demono-zombiaki].
      Również wolę horrory paranormalne, polecam zatem "Obecność" i "Grave Encounters" [ten drugi to nieco inna kategoria horroru, taki dokumentalny jakby. Jeśli oglądałeś The Blair Witch Project - coś w tym guście, chociaż nieporównywalnie bardziej przerażające]. Co zaś się tyczy książek - równie mocno, co filmy, poruszają mnie książki Stephena Kinga. Wszystkie ekranizacje jego powieści są tak, za przeproszeniem, ch****e, że w głowie się nie mieści, jak można tak beznadziejnie przedstawić kawał dobrej literatury. Książka "Cmętarz Zwieżąt" (błędy ortograficzne celowe - napis nakreśliły dzieci) zniszczyła mnie psychicznie :<<<

      Usuń
    2. Obecność podobała mi się najbardziej ze wszystkich obejrzanych horrorów, bo dobrze się skończyła. W dodatku postać tej kobiety-medium cudowna. Silna, zdecydowana, a jednocześnie delikatna - uwielbiam ja! <3

      Usuń
    3. "Obecność" faktycznie była dobra - nawet bardzo dobra, choć od moich żądnych krwi kolegów usłyszałam tylko: "eee... słabee!"
      Po horrory raczej nie sięgam, ale to jeden z moich ulubionych - zaraz po "Lśnieniu" oczywiście, choć pewnie tylko przez sentyment.

      Usuń
    4. Egzorcyzmy są też fajne. Paranormal Acticity niedawno widziałem, tak jak Blair Witch Project (a może Witch Blair Project?), to może się skuszę na te tytuły w wolnym czasie, siedząc sam w pokoju w ciemną noc.
      Co do pielęgniarek... Nie boję się zombiaków i tym podobnych stworów. Nie wydają mi się takie upiorne, a raczej... niedołężne? To chyba najlepsze słowo. Poza tymi z późniejszych Resident Evil nawet okiem nie mrugnąłem widząc kulejącego w stronę bohatera umarlaka. Jak można dać się złapać komuś, komu przy mocniejszym pociągnięciu odpadnie ręka, przewala się pod byle podmuchem i porusza się z prędkością żółwia utkniętego w smole? Nigdy tego nie mogłem zrozumieć.

      Usuń
    5. Komentarz miałam napisany już wczoraj, ale wredny Blogspot mi go zeżarł.

      Nie lubię zombie z tego samego powodu, co Ty, i nigdy nie lubiłam. Sama koncepcja żywych trupów wydaje mi się... zwyczajnie idiotyczna. Najbardziej śmieszą mnie zombiaki paradujące w upale 40 stopni w cieniu albo w czasie burzy - ktoś chyba nie zdał z biologii.
      No i to zatrważająco przemyślane "zarażanie" martwicą ciała.
      Trupki byłyby o wiele bardziej przerażające jako ruchliwe, inteligentne i sprytne stworzenia. Dlatego jedynymi filmami, jakie jestem w stanie przeżyć, były nisko oceniane "World War Z" i "Jestem legendą".

      Usuń
    6. Jak możesz tak surowo traktować walkersów?! Dla mnie World zetka była zła właśnie przez złamanie koncepcji zombie. Resident też dobry bo jest akcja i to film mojego dzieciństwa. Jeśli już trupiaki to niech to będą rasowe zombie! Powolne i obrzydliwe silne tylko w wielkiej grupie. Uwielbiam je właśnie przez ich niedorzeczność.

      Usuń
    7. Ja wolę te z późniejszych RE, gdy były szybkie, wytrzymałe i choć tępe jak but, to przynajmniej nie sprawiały wrażenia, że same siebie zabiją wpadając na jakąś przeszkodę. I też dopiero w większej grupie (poza kilkoma wyjątkami mutantów) były groźne. A te powolne? Niech sobie robią za cel na strzelnicy w filmach akcji, a nie gryzą po kostkach w horrorach. Do tego znacznie lepiej się nadają.

      Usuń
    8. Jedyną wersją zombie, którą jestem w stanie przełknąć to moja własna xD

      Usuń
    9. Rzeczywiście, te zombiaki z world war z były nieco inne, ale nawet i ciekawe, tak samo jak te w późniejszych RE. Było się czego bać, a nie takich trupków. Nie powiem, w grze RE to nawet i taki zombiak straszył jak się miało ze dwa naboje hehe ;)

      Usuń
  6. Najgorsze w horrorach są małe dzieci i egzorcyzmy. Bez wątpliwości. Dzieci bo automatycznie kojarzą się z czymś niewinnym i dobrym. A o opętaniach i egzorcyzmach nie piszę, bo się boję. .

    OdpowiedzUsuń
  7. O, skoro temat dalej się trzyma, to pozwolę sobie spytać o coś. Szukam książki dla przyjaciela (w ostateczności mogłoby to być internetowe opowiadanie, ale skończone). Kryteria następujące:

    -musi być krew,
    -najlepiej o zombie,
    -dobrze by było, jakby pośród epidemii był jakiś Jasio, który by się wszystkiemu próbował przeciwstawić,
    -dużo krwi,
    -opisy muszą być obrzydliwie obrzydliwe,
    -dużo akcji, dużo dialogów, opisów mniej, ale powinny być na poziomie,
    -i jeszcze trochę krwi.

    Może ktoś miałby jakąś propozycję? Jak dla mnie zombie, plaga i cała reszta absolutnie nie może być tożsama z dobrą książką, ale możliwe, że się mylę. Fajnie by było, jakby to był polski autor, a nie tłumaczenie, ale być może wymagam zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu czuję się teraz jak VIP ;)
    Za to temat wyjątkowo ciekawy i trzymam kciuki za kolejne.

    To może i ja tu się wypowiem skoro zostałem już tak pięknie wyróżniony we wstępie.
    Dla mnie w horrorach najbardziej liczy się klimat. Nie ważne co stanowi zagrożenie - ważne by zostało to przedstawione w odpowiedni sposób. Odpowiednio zbudowane napięcie, sceneria i poczucie zagrożenia. W filmach również trik pobudzający wyobraźnię widzów poprzez nie pokazywanie wszystkiego wprost.
    No i może to wynik mojego zainteresowania science fiction, ale o wiele bardziej zapadają mi w pamięć horrory, w których zamiast potworków - groza wynika z czegoś co jest choć trochę prawdopodobne i możliwe do przeniesienia na nasze realia.
    A z takich moich prywatnych strachów... klaustrofobiczny klimat - to zawsze robi na mnie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.