5 maja 2014

Statystyki kwietnia 2014; nowe posty, maj 2014


To się nazywa poślizg, prawda? Ubiegły weekend miałam tak zawalony, że ledwo łapałam sen, dlatego liczyłam, że Heroina mnie wyręczy, kiedy ją poprosiłam. Nie udało się, dlatego z podsumowaniem należało długo czekać, za co przepraszam. Nadal jeszcze nie ogarniam rzeczywistości, ale bezczelnie wkleję kilka zebranych danych, od razu wrzucę nowe posty i idę spać.

Fantasy: 70
Dark: 4
Heroic: 2
High: 24
Low: 27
Urban: 6
Zbiory opowiadań: 6

Science Fiction: 6
Hard: 1
Postapokalipsa: 5

Horror: 2

One-shoty: 14
Fantasy: 12
Science Fiction: 2

W sumie: 91

Ukazała nam się jedna dyskusja oraz zapowiedź nowego działu – bez szału, ale za to trochę się rozwijamy! Co więcej, ja ukończyłam czytanie jednej serii książek (chyba że jednak nie jest ona jeszcze skończona, ale tam), więc za niedługo – albo kiedyś – można spodziewać się recenzji.

Nowych postów wrzuciłam dwie sztuki z pięcioma rozdziałami. Kwiecień nie był zbyt obfity w pisanie, jak widać, ale to zrozumiałe, matury szarżują.
Przy okazji – wszystkim maturzystom życzę powodzenia, o! Dacie radę, to nie jest takie straszne, serio.

A oto nowe posty:

http://czerwony-piach.blogspot.com/ 
Czerwony Piach (Vessna)
Rozdział VII
Zasłużyła na medal z ziemniaka za wypełnienie zgłoszenia poprawnie i ułatwienie mi życia. Dziękuję!

-Skacz.
-Ale… wysoko…
-Ziemia zamortyzuje upadek – odpowiedział z przekąsem. – Skacz. Już.
-Boję się.
Klamka odezwała się znowu. Parran, nie myśląc długo, wziął dziewczynę na ręce, kopnął ramę okna, odbił się od parapetu i skoczył prosto w rosnące na dole krzewy. Chyba kolejny raz wyłącznie dzięki ślepemu szczęściu – ani nie miały kolców, ani nie były trujące.
Mężczyzna wychylił się przez okno, czego oni już nie widzieli, skryci w zieleni.
-Nie można było delikatniej?
 

Kolacja z wampirem (Mia)
Potwór pod maską dobra



I tak oto teraz stoję pośród deszczu, w cieniu Tamizy i spoglądam na niewiastę, która zaraz straci swoje życie.
Będzie głupia, jeśli skoczy – stwierdzam szybko wykrzywiając usta w górę, w półuśmiech. Stała na barierce mostu i płakała. Jej czarne, mokre od deszczu włosy falowały na wietrze. Cienkie ubranie było całe przemoczone, a ciało zapewne zziębnięte. Czułem w jej żyłach strach.
Widziałem już to setki razy. Przyglądałem się samobójcą z dziką fascynacją. Zawsze im zazdrościłem. Oni mogli umrzeć. Mogli po prostu rzucić się z mostu i wtedy znikały ich problemy. Ale byli tchórzami. Wybierali łatwiejsze rozwiązanie. Zamiast stawić kłopotom czoła oni chowali głowę w piasek i kończyli swój żywot.
 

Nowa opowieść (roxette16)
Dwupalczasty Joe



Dwaj mężczyźni siedzieli przy barze. Byli już nieco podchmieleni, choć nie bardziej niż reszta towarzystwa obecnego na sali. Ich niejednokrotnie napełniane kufle były już niemal opróżnione. Rozmowa – na temat ostatniego meczu – zaczęła powoli przygasać. W pewnym momencie jeden z nich – ten wyższy, blondyn o byczym karku – trącił swojego kompana i wskazał coś, czy też kogoś za jego plecami.
- Ben, patrz – powiedział. – Poznajesz?
Brunet odwrócił się na taborecie, niemal przewracając przy tym trzymaną w dłoni szklankę. Przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, aż w końcu jego wzrok padł na zgarbioną postać w ciemnym rogu.
- Ty, to nie jest czasem Joe? Ten Joe? – spytał z mieszaniną zaskoczenia i ekscytacji. Wciąż wpatrywał się w mężczyznę ubranego mimo coraz cieplejszej pogody i zaduchu, w szary płaszcz. – Ralph, powiedz, że to on.
Blondyn pociągnął spory łyk ciemnego piwa.
- To on, stary – mruknął, ocierając usta wierzchem dłoni. - To on. Joe Donovan we własnej osobie. 


http://war-of-dragons.blogspot.com/
Wojna smoków (Sen Chu)
1.7 'W cieniu warowni'



Smoczyca podeszła bliżej dwunożnych istot i usiadła, patrząc z góry na rozgrywaną na ziemi scenę. Jej błękitne oczy co i rusz spoglądały na Altheę walczącą ze szlochem wyrywającym się z piersi. Ten widok ciążył na sercu zwierzęcia.
Nocna Furia zniżyła łeb i wsunęła klinowaty nos między Altheę a Iluviela. Zaskoczony elf odsunął się szybko na bok, schodząc gadowi z drogi, ale elfka nie poruszyła się. Wtedy też smoczyca uniosła łapę i przesunęła ją nad ciało umierającego Brona. Łapa znieruchomiała, a gad przymknął oczy.
Zielony blask, nieco ciemniejszy niż ten Iluviela, rozbłysnął nagle pod pazurami Nocnej Furii, wyrywając ciche pomruki zaskoczenia z gardeł zebranych. Nawet Ognisty Rubin zapiszczał zdziwiony, widząc koleżankę używającą magii w tak młodym wieku.
— Niesamowite — wyszeptał Amaondel, przyglądając się ranie.

4 komentarze:

  1. Kochanie, kiedy Ty mnie poprosiłaś o podsumowanie? o.OOO Jeśli pisałaś na gg, to przepraszam, ale nie miałam ze sobą laptopa na majówce. W puszczy ciężko o zasięg, wierz mi. A na fonie w oknie naszych rozmów mam jako ostatnią wiadomość swojego esa o treści "Podsumowanie, dziołcha". Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aj tam, nie ma co narzekać. Grunt, że bar wciąż żyje ;) Żałuję tylko, że przegapiłam dyskusję o Harrym Potterze, bo bym się udzieliła, ale było już za późno. Jenak czekam na dalsze nowinki xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakaż piękna miniaturka! W końcu się doczekałam. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta miniaturka... jest od dawna xD
      Ale bardzo proszę, cieszę się, że się podoba c:

      Usuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.