7 kwietnia 2014

[RR; VII] Nowy Harry Potter?

Dziś dyskusja dość nietypowa, ale sądzę, że temat może wywołać zarówno wiele oburzeń, jak i radości. Ciekawie byłoby popatrzeć na ścieranie się ze sobą stronników. Liczę więc na to, że pod postem znajdzie się sporo rozbudowanych opinii. Do dyskusji zapraszamy wszystkich, choć nie ukrywam, iż najbardziej ciekawi mnie zdanie osób piszących ficzki do Harrego Pottera. Najpierw krótkie przedstawienie sprawy, gdyby ktoś jeszcze nie zdążył się dowiedzieć:

Prequel?
Wytwórnia Warner Bros planuje nakręcenie trylogii opowiadającej o wydarzeniach rozgrywających się na lata przed pierwszą częścią Harrego Pottera. Scenariusz wyjdzie spod pióra samej J. K. Rowling, autorki książkowego cyklu. Akcja pierwszej części rozpocznie się w Nowym Jorku na 70 lat przed "Kamieniem Filozoficznym", na scenie pojawia się magizoolog Newton Skamander, autor hogwardzkiego podręcznika "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", z którego korzystali znani nam bohaterowie. Na razie nie wiadomo, kiedy pierwsza część trafi na ekrany, ani też jaka będzie obsada.

Przyjazne dzieciom
Jakiś czas temu J. K. Rowling zapowiedziała, że zamierza jeszcze raz napisać sagę o Harrym Potterze. Jej pierwotnym zamiarem było stworzenie rozrywkowej powieści dla dzieci. Jednak z każdym tomem napięcie rosło, bohaterowie stawali się dojrzalsi, bardziej świadomi niebezpieczeństwa. Problemy narastały i stawały się poważniejsze. Tortury, morderstwa, terror, zemsta, wojna. Strach. Autorka planuje usunąć wszelkie drastyczne sceny oraz sprawić, iż fabuła będzie bardziej przyjazna dzieciom. Zmienią się również losy wielu bohaterów, zwłaszcza tych, którzy w oryginale zginęli - tym razem przeżyją.

O 180 stopni
Rowling pod koniec ostatniej części (o tytule "Insygnia Śmierci") planowała zabić głównego bohatera, Harrego. Filmowcy oraz fani nie pozwolili jej jednak na to, mówiąc, że ich ukochana postać musi przeżyć, musi zostać legendą. Tak też się stało, pisarka uległa, mimo że zakończenie cyklu wyobrażała sobie zupełnie inaczej.

Do zastanowienia: jakie jest Twoje podejście? Co widzisz dobrego, a co złego w nowych częściach (zarówno książkowych, jak i filmowych) kultowego cyklu? Czy według Ciebie ponowne pisanie tej samej sagi ma sens (uzasadnij niezależnie od odpowiedzi)? Abstrahując: czy gdybyś mógł coś zmienić w istniejącej już historii o Harrym, czy byś to uczynił i co by to ewentualnie było? Uważasz, że autorka dobrze zrobiła, iż pozostawiła głównego bohatera przy życiu aż do końca ostatniej części?

9 komentarzy:

  1. Harry Potter jest powieścią wyjątkową, która moim zdaniem na zawsze zmieniła podejście ludzkości do fantastyki. Przedstawiła kompletnie inny świat, ale nie zrobiła z tego kolejnej bajki typu "dawna dawno temu w zaczarowanym królestwie". Poruszyła poważne problemy naszej codzienności i za to będę ją podziwiać, bo cały świat czarodziejstwa nie wydał się mi odległym snem, ale jak na ironię czymś jak najbardziej realnym, a wręcz osiągalnym. Boję się, że nowe podejście do serii może to wszystko zniszczyć. Jeśli utorka zmieni podejście do dzieci i zlekceważy ich dojrzałość, choćby zmieniając poruszane "wielowymiarowe" problemy na coś absolutnie "płaskiego", to już nie będzie Harry Potter.

    Nie spodobało mi się zakończenie i żałuję, że J. K. Rowling nie została przy swoim. Gdyby Harry zmarł byłby bardziej ludzki, a w ten sposób ukształtowała go na superbohatera.

    PS. Nie udzielam się w dyskusjach, ponieważ zwykle nie umiem dobrać moich myśli w słowa i powstaje z tego bełkot. Mam nadzieję, że tym razem nie było to aż tak widoczne, a jeśli jednak to błagam o wybaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co prawda nie pisałam nigdy fanfików do HP, czytałam też niedużo, ale myślę, że trochę się w samym fandomie ogarniam. Więc tak - jeśli chodzi o następne cykle, to zależy, czy mówimy o twórczości fanowskiej, czy o tych dziwach made by Rowling. W fanfikach można znaleźć pokłady chłamu i od czasu do czasu jakąś perełkę, jeżeli komuś chce się przekopywać przez wyżej wspomniane, a więc stosunek mam raczej ambiwalentny. Natomiast jeśli chodzi o twory Rowling, to nad niektórymi jej dopowiedzeniami do kanonu nie wiadomo: śmiać się czy płakać (jak przy tym newsie, że Lily przed śmiercią była w ciąży, a ojcem chrzestnym drugiego dziecka miał być Snape - no litości!), Rowling ma tendencję do dopowiadania różnych wątków bez ładu i składu, chyba tylko dlatego, żeby pobudzić opinię publiczną. Jednak do samego filmu o Skamanderze jestem raczej nastawiona pozytywnie - to znaczy spodziewam się niezobowiązującego filmu fantasy, który będzie można sobie pooglądać bez spiny. Jeżeli, jak dobrze zrozumiałam, ma to być zupełnie osobna historia i z osobnymi bohaterami, to daję jej kredyt zaufania, ale tak samo jak dawałabym każdemu innemu filmowi.
    Co do wersji HP dla dzieci mam więcej wątpliwości. Bo ta seria tak czy inaczej jest dla dzieci. Jasne, potem próbuje być poważniejsza, ale ciągnie się za nią ogon dziur fabularnych i nielogiczności, a epilog jest tak bajkowy i przesłodzony, że nie mam słów. O wiele lepiej by zrobiło książkom, żeby napisać właśnie wersję dla dorosłych, tym razem przerabiając pierwsze tomy i doprowadzając do porządku świat przedstawiony. Pisanie HP jeszcze raz jako serii w całości dla dzieci odbieram jako regres i coś średnio potrzebnego na rynku.
    A co do zmieniania, to, jak pisałam, przydałoby się przemyśleć podstawy świata przedstawionego - szczególnie gospodarkę i politykę czarodziejów względem mugoli, o czym zresztą jest pełno na różnych stronach fanowskich. No i jeśli już mielibyśmy robić z HP coś poważniejszego, to na pewno przemyśleć konstrukcje domów, bo trochę słabo, że Hogwart dzieli się na dobrych, złych, kujonów i ziemniaki. Takie rzeczy nie przeszkadzały, kiedy czytało się bajkę, ale jak człowiek zaczyna się zastanawiać, to nagle wychodzą takie babole.
    Co do pozostawiania przy życiu - szczerze powiedziawszy Harry na tyle mnie na etapie siódmego tomu nie interesował, że jest mi wszystko jedno. Nie płakałabym, gdyby zginął, nie zdenerwowałabym się nawet, gdyby Rowling go zabiła i wskrzesiła piętnaście razy. Siódmy tom czytałam tylko dlatego, żeby zobaczyć, jak autorka opisuje świat HP poza szkołą i walka z Voldemortem niespecjalnie mnie już interesowała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisanie na nowo sagi uważam za bezsensowne. Jak rozumiem służyłoby to temu, żeby i ci młodsi czytelnicy mogli sięgnąć po bardziej drastyczne tomy. Pytanie, czy HP jest rzeczywiście aż tak nieprzystępny, by nie serwować go dzieciakom? Czy te same dzieciaki nie stykają się z dużo większą dawką agresji codziennie w telewizji czy internecie? I ostatecznie, czy naprawdę należy tak nie do końca poważnie traktować tę kategorię odbiorców, by cenzurować dla nich, bądź co bądź, literaturę uchodzącą za dzieciecą, czy dziecieco-młodzieżową? Co innego jakiś prequel, tutaj nie miałbym nic przeciwko. Mogłoby to być całkiem ciekawe i nie wykluczam, że skusiłbym się na ponowne zatopienie w świecie HP. Znalazłoby się chyba sporo wątków poruszonych w kolejnych częściach cyklu, które możnaby w fajny sposób rozbudować

    OdpowiedzUsuń
  4. Osobiście jestem przeciwna "cenzurowaniu" serii. Urok "Harry'ego Pottera" polegał właśnie na tym, że seria "dojrzewała" razem z fanami. W miarę jak my stawaliśmy się starsi, tak starsi stawali się jej bohaterowie, ich problemy robiły się coraz poważniejsze, przeżywali pierwsze zakochania i zawody miłosne, doznawali straty, poznawali brzydką stronę rzeczywistości i brutalność wojny. Zgadzam się z przedmówcą, w telewizji i internecie można spotkać wiele więcej brutalności niż w "Harrym Potterze".
    Jeśli chodzi o prequele – ni mnie to ziębi, ni grzeje. Nigdy nie byłam wielką fanką Huncwotów jako takich czy też Lily Evans, omijam ff z nimi z obrzydzeniem, choć osobiście uwielbiam Remusa i darzę sentymentem Syriusza. Myślę, że gdyby pojawił się film o tym, raczej bym się na niego wybrała, ale bez większej ekscytacji. Jednak jeśli się temu bliżej przyjrzeć, to taki prequel odbierze nam ostatnią tajemnicę serii, która niekoniecznie powinna zostać poznana. Czasem właśnie to, że niewiele wiemy, jest najciekawsze, bo daje miejsce do popisu dla naszej wyobraźni.

    Hm, co bym zmieniła... Właściwie to nie wiem. Niby od dobrych paru lat piszę te fanfiki, ale jednocześnie nie uważam, że w serii jest cokolwiek wymagającego zmiany. Straty były bolesne, ale czasem konieczne, wojna wyrobiła bohaterom charaktery, a co do Pottera... Nie jestem pewna. Na pewno zżera mnie ciekawość, jak to by było, gdyby Rowling jednak go uśmierciła. To byłby ciekawy motyw – przeczytałam w życiu chyba ze dwie albo trzy książki, w których na końcu umiera główny bohater i jest to moim zdaniem bardzo dobra, bo odmienna koncepcja. Nie, chyba nic bym nie zmieniała.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do filmu, to nie jest to głupi pomysł. Jak dla mnie mogłaby powstać nawet książka, która przybliżyłaby nam ten cały magiczny świat w każdym szczególe. To byłby całkiem niezłe. Boję się tylko, że w trylogii, z racji, że będzie to film, znajdą się kolejne niedopowiedzenia, a chyba warto by było skupić się na szczegółach.
    No nie wiem, plan na pewno wypali i będzie to ciekawe widowisko, tylko pewnie nic poza tym (jak to ostatnio z tymi filami bywa, brr, no ale nieważne).
    Nie słyszałam o napisaniu całego cyklu jeszcze raz. W ogóle, co to za pomysł?! Naprawdę nie można już dać biednej sadze spokoju? Według mnie to absurd. Nieważne, czy zmieniać ją na wersje dla dzieci czy dla dorosłych, niech zostanie taka jaką jest. I jaką ją wszyscy zapamiętaliśmy. Harry Potter i spółka nie mogą być wiecznymi dziećmi, chyba jest różna miedzy jedenastolatkiem i siedemnastolatkiem. No chyba że pisarka chce umieścić powieść w 2014 roku, to pewnie by zmieniało postać rzeczy.
    A jak Rowling jest tak bardzo sfrustrowana zakończeniem sagi i tego, że Harry jednak żyje, to niech napisze alternatywną wersję siódmej części. Myślę, że pokusiłabym się o przeczytanie nawet niezwykle apokaliptycznej wersji. Mogłoby to być naprawdę ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niemam nic przeciwko filmowi. Uważam, że to całkiem niezły pomysł. Ale zmiana znanego nam dobrze Pottera? Zdecydowanie nie. Saga jest wspaniała, taka jaka jest: ze swoją brutalnością, zwycięstwami bohaterów, ich porażkami. Poza tym, badźmy szczerzy: nie ma tam aż tak rażących treści, by nie dopuścić do ich czytania przez, powiedzmy, drugoklasistów. Tak jak i Rocky Drago, zdaję sobie sprawę, że te dzieci spotykają się na codzień z niejednymi okropieństwami. Internet to przecież "skarbnica wiedzy" bez żadnych ograniczeń.
    A uśmiercenie Harry'ego? Też niejestem za. Było mi żal tych wszystkich, któży zmarli, poświęcajac się, by Potter przetrwał. Jeśli miało by to zakonczyć się porażką... Myślę, że byłabym rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  7. Heroina/ alatum- czemu nie jesteś już na zaczarowanych szablonach? ;( Liczyłam, że zobaczę więcej twoich szablonów ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ nie jestem w stanie zajmować się wszystkim. Przez internet zaniedbywałam swoje życie prywatne. Wolałabym poświęcić ten czas rozwijaniu swoich pasji, na przykład jeździe konnej, łucznictwu, rysunkowi czy pisarstwu, a to wymaga ode mnie wiele uwagi. Jest, oczywiście, jeszcze nauka. Wiecznie towarzysząca młodemu człowiekowi i niedająca o sobie zapomnieć.

      Usuń
  8. O samym Harrym Potterze się nie wypowiem, bo widziałam tylko dwa filmy (i to jednym okiem), a książki żadnej nie przeczytałam. Za to zjawisko, którego dotyczy ten post to coś co w ciągu ostatnich lat coraz bardziej doprowadza mnie do szewskiej pasji. Mówię tu o tym ciągłym odgrzewaniu tematu i postawie filmowców "ta seria była hitem i pozycją kultową, natrzepmy kasy i zróbmy niepotrzebny reboot/remake/prequel/sequel/spin off - fani nawet przeciwni i tak obejrzą to z ciekawości, więc się zwróci". Ostatnio właśnie coś takiego właśnie było (i w sumie nadal jest) w fandomie "Star Treka". Stara, kultowa produkcja. Owszem już wcześniej powstawała masa spin offów do tego uniwersum, ale miało to ręce i nogi o tyle, że były to zupełnie odrębne historie osadzone po prostu w tym samym świecie. Nie ingerowały w oryginalną serię, nie zmieniały wątków, ani nie pisały niczego na nowo. Potem pojawił się geniusz z rebootem kultowej serii, który włożył oryginał do miksera, wymieszał wszystko i ułożył po swojemu. Gdzieś przeczytałam w recenzji o startrekowym reboocie, że jest to po prostu najdroższe fanfiction świata.
    I ja jestem na nie. Takie produkcje nie powinny powstawać. Jeśli jakaś seria typu Star Trek czy wspomniany w temacie Harry Potter tworzy całość, na dodatek zakończoną to takie (po)tworki nie powinny powstawać. Jest jednak różnica między fanem piszącym dla przyjemności fanfik będący prequelem czy alternatywną wersją wydarzeń, a "fanem", który dla kasy zaczyna kręcić swojego fanfika i sprzedawać go ludziom. Strasznie mnie to denerwuje, bo gdzie nie spojrzeć teraz to praktycznie samo rozgrzebywanie starych produkcji - nic nowego.

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.