4 marca 2014

[RR; V] Inspiracje dawnymi kulturami

Słowem wyjaśnienia: Kiszka kłami, bardzo bardzo kłami, gdyż to nieprawda, iż nie miałam czasu oraz pomysłów na nowe dyskusje :<' Otóż sprawa miała się tak, że dopiero dzisiaj wrócił z serwisu mój zasilacz do laptopa, a sprzęt bez zasilania nie nadawał się przecież do niczego. Do tej pory mogłam korzystać jedynie z internetu w komórce, a to niesamowicie niewygodne (poza tym i tak niedawno udało mi się ją utopić, gratulujcie mi).
Dzisiejszą dyskusję przygotowaliśmy wraz z Argrayem, z którym jakiś czas temu prowadziliśmy bardzo interesującą rozmowę na temat czerpania inspiracji z dawnych kultur naszej cywilizacji. Pomyśleliśmy, że pewnie i Wy będziecie zainteresowani tematem, ale to się okaże za chwilę.

Na każdy autorski świat składa się wiele czynników. Są nimi między innymi zwyczaje, religia, ustroje polityczne... Można by wymieniać bez końca. Bardzo często spotykamy się z wielobóstwem, składaniem ludzi w ofierze, bigamią lub sukcesją. Zazwyczaj w utworach znajdujemy inspiracje kulturami starożytnymi, wymarłymi lub w mniejszym stopniu znanymi - i to praktycznie na każdym kroku. Autorzy wzorują się na Imperium Rzymskim, Grecji, Egipcie, Aztekach, Majach, Inkach, Indianach, Chinach, ludożerczych plemionach, ludach afrykańskich etc. Niekiedy mieszają kultury, czasem na ich podstawach tworzą coś nowego, oryginalnego.
Do przemyślenia na dziś: jak sądzisz, która z kultur przoduje w fantastyce (jeśli, rzecz jasna, chodzi o inspiracje)? Jakie elementy dawnych kultur odnajdujesz w czytanych przez siebie utworach? Czy istnieją granice „inspiracji", których nie można przekroczyć, aby nie przesadzić ze wzornictwem? Co zrobić, by stworzyć coś oryginalnego, a jednocześnie powszechnie znanego i rozumianego? Jak zapożyczanie ludowych powiedzeń, przesądów, przysłów (np. polskich) wpływa na fabułę utworu, gdy jego akcja toczy się w innym od naszego świecie?

Ogarnęłam problemy techniczne, więc następna dyskusja niebawem, o ile ta będzie cieszyła się jako-takim zainteresowaniem. Powiem Wam szczerze, ciepło robi mi się na sercu, jak widzę, że czekacie na kolejne, udzielacie się w obecnych, a także samodzielnie wychodzicie z inicjatywą i rzucacie pomysły! Cieszę się również, że małymi kroczkami zaczynacie przechodzić do rozmów między sobą, nie tylko z barmankami, tak trzymać!

18 komentarzy:

  1. Cieszyć się można, że przyczyniłem się do kolejnego ciekawego tematu i (mam taką nadzieję) sporej dyskusji.

    A jeśli chodzi o przodowanie jakichś realiów w fantastyce, to chyba każdy się zgodzi, że jest to średniowieczna Europa. Temat tak mocno wyeksploatowany i rozpowszechniony, że można wziąć jakąkolwiek książkę z współczesnym fantasy z jakiegokolwiek kręgu kulturowego i niemal na pewno znajdzie się tam element z naszego średniowiecza, jak rycerstwo, państwo feudalne, czarownice i magia skupiona wokół różdżek albo coś podobnego. Czasem to tylko smaczek, jak wyżej wspomniane różdżki, a czasem nawet motyw przewodni jak losy jakiegoś rycerza. Oczywiście natężenie europejskiego "zanieczyszczenia" chwieje się od autora i jego wizji w górę i w dół.

    Natomiast jeśli chodzi o motywy przedstawione w książce i zmienione na potrzeby historii, to można spokojnie pokazać połowę baśni braci Grimm, niemal całą celtycką i nordycką mitologię oraz bajki takie jak "Śpiąca Królewna", czy "Kopciuszek". Wszelkie elfy w książkach powstały właśnie na podstawie Sidhe z celtyckiej kultury, krasnoludy to dwarfy z mitologii nordyckiej, wielki król demonów także pochodzi pierwotni z mitologii nordyckiej i zwał się tam Sutr, pan Muspelheim, ognistego świata z którego miał wypłynąć statek pełen potępionych dusz i demonów do walki z niebem-Asgardem.
    No i nie można zapomnieć o religii chrześcijańskiej. Zawsze gdy pojawiały się w książce czarownice i jednostki z nimi walczące, to na 100% te jednostki były fanatykami na wzór średniowiecznej Inkwizycji. A dzięki temu, że chrześcijaństwo dominowało w dawnej Europie, to i jego zasady są równie często stosowane w książkach. Zresztą co tam. Dam kilka książek i element jaki jest tam najbardziej widoczny.
    "Świat Czarownic" - tylko kobiety władają magią i kraje ościenne uważają je za pomioty diabelskie.
    "Wiedźmin" - tu wymieniać można bez końca. Właściwie to średniowiecze z dodaną magią i potworami, które wyszły z bajek i legend.
    "Pewne przypadki magicznego Indexu" - książka z Japonii której religie świata walczą z niepokornymi magami przy użyciu wszystkich metod. Inkwizycja z Watykanu też jest.
    "Harry Potter" - różdżki i tajemne społeczeństwo magów.
    "Eragon" - no typowa historia rycerza, który ratuje świat, ma smoka (europejskiego) i walczy ze złym magiem/upadłym rycerzem.

    Na koniec zostawiłem sobie wzornictwo i granice zrozumienia. Wzorowanie się na kimś jest, jak ktoś kiedyś powiedział, największym komplementem dla tego kogoś. Nasza kultura kiedyś obejmowała cała świat dzięki epoce odkryć geograficznych i wielkiej chciwości władzy nad światem. Przyćmiła w ten sposób dość mocno regionalne kultury lub się w nie wmieszała, zacierając granice pomiędzy rozumowaniem jednego i drugiego człowieka (tu można wyjąć muzułmanów - oni w większości niszczyli nieswoje dzieła i tylko przejmowali wiedzę). Poza tym granice zrozumienia realiów świata przedstawionego chyba już właściwie nie istnieją, jeśli tylko autor wywiąże się właściwie z obowiązku poprawnego pokazania tychże realiów i wyjaśnienia różnych mechanizmów i poglądów.

    Uff... Chyba przypadkową zrobiłem mały wykład polonistyczny tutaj XD. I co ja robię na kierunku inżynieryjnym...? No nic, mam nadzieję, że moje zdanie nie przekonało kogoś od razu i będzie można wymienić się poglądami. Bo co to za dyskusja, gdy wszyscy się zgadzają? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak kolega wyżej, uważam, że lwia część fantastyki wzorowana jest na umownie ujętym średniowieczu - chociaż bardziej tak zwanych "dawnych czasach", bo części autorów, szczególnie internetowych, zupełnie nie chce się przeprowadzić podstawowego researchu w zakresie kultury okresu, jaki opisują. W zasadzie całe dzieciństwo czytałam jakieś wtórne popłuczyny po Tolkienie (żebym to jeszcze była klasyka, prawdacie, niestety ugrzęzłam na jakiś Paoliniach czy innych Canavan) i na dobrą sprawę mam już trochę dość tej stylistyki. Przejadła mi się ona na tyle, że nie czuję się na siłach nawet czytać polecanych blogasków z tej konwencji, mimo że byłoby to zajęcie na dwa wieczory.
    Natomiast pomijając już inne gałęzie fantastyki, to całkiem lubię obcować ze światem, który wzorowany jest właśnie na jakiejś innej kulturze. Z książek ciekawy jest na przykład "Biały Tygrys" Juraszka (chociaż czytałam wieki temu), którego akcja dzieje się w Chinach, z opowiadań blogowych wrażenie zrobiła na mnie "Sukcesja" Chiyo, której akcja umieszczona została w mieście przypominającym miasta Indii. Takiej odmiany mi właśnie trzeba - bo naprawdę, ile można w kółko maglować zamki, rycerzy i smoki? Sentyment mi do tego został, ale za czytanie na dłuższy czas podziękuję.
    A właśnie, jeszcze a'propos inspiracji. Bardzo boleję nad tym, co popkultura zrobiła z elfami. Uwielbiam Tolkienowskie wzorowania na alfach, ale już te wszystkie współczesne długouche, wegetariańskie straszydła powodują u mnie pusty śmiech. Już lepiej potraktować problem jak Rowling, czyli zaczerpnąć do wizerunku elfa jako kolorowego duszka ze skrzydełkami - przynajmniej tego nie da się spartolić.
    Przypomina mi się też kwestia "Chrześcijaństwo w każdym uniwersum". Jasne, Europa jest wychowana w tej tradycji, ale niektórzy autorzy zapominają, że w Nibylandii nie będzie raczej kościoła (!) zbudowanego na wzór tych z naszego średniowiecza, a kapłanka kultu bogini płodności nie będzie krzyczała w przerażeniu "Jezus Maria!". Niektórzy ludzie zapominają, że inspiracja inspiracją, ale wszystko trzeba robić ze zdrowym rozsądkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe sprostowanie do koleżanki. Alfy, Sylvian i jeszcze jakieś, których nazwy zapomniałem, to właśnie małe wróżki z kolorowymi skrzydełkami, znane ze swoich psikusów, a Sidhe to wyniosłe elfy władające łukami i szybkimi mieczami i to na Sidhe wzorował się Tolkien. Przy czym Tolkien oddał też podział na Sidhe Zimy i Lata umieszczając odpowiednio swoje elfickie królestwa niedaleko Samotnej Góry w Mrocznej Puszczy i w (nazwę zapomniałem) u królowej Galadrieli oraz w Rivendell.

      Co do zmienienia konwencji z "naszych dawnych czasów" na jakąś inną to też mam podobne odczucia. Niestety ciężko coś takiego znaleźć na Zachodzie czy północy, a nawet na bliskim Wschodzie, więc trzeba zwrócić się do dalekiego Wschodu, jak Indie, Japonia i Chiny, których legendy i podania dopiero od niedawna są przekazywane szerszej publiczności światowej. Chyba trudniej z nich zrobić zjadalną papkę medialną dla mas...

      Usuń
    2. "Małe sprostowanie do koleżanki. Alfy, Sylvian i jeszcze jakieś, których nazwy zapomniałem, to właśnie małe wróżki z kolorowymi skrzydełkami, znane ze swoich psikusów, a Sidhe to wyniosłe elfy władające łukami i szybkimi mieczami i to na Sidhe wzorował się Tolkien."
      Nope. Nie wiem, jak z Sylvian, ale powołując się na "Mitologię Germańską" Szrejtera ta konwencja, na której wzorował się Tolkien, to właśnie Alfy i nie mają one nic wspólnego z latającymi chochlikami. Niestety nie mam teraz pod ręką "Mitologii", żeby rzucić cytatem, ale Szrejter opisywał je właśnie jako istoty (!) nieludzkie, często złośliwe i generalnie bardzo pokrewne Tolkienowskim Noldorom. Zresztą wydaje mi się, że sam Tolkien w "Listach" podawał właśnie alfy jako pierwowzór (przykro mi, nie przekopię się teraz przez tę cegłę w poszukiwaniu cytatów, ale padło a'propos stosowania nazwy "elfy" zamiast wcześniejszych "gnomów"), co zresztą byłoby o wiele logiczniejsze, bo całe Legendarium jest wzorowane na mitologii nordyckiej, nie celtyckiej. Przekształcenie alfów w kolorowe wróżki to już kwestia późniejszych działań, głównie chrześcijaństwa:
      "Według przekazów ludowych, elfy wczesnej epoki chrześcijańskiej zachowały sporo funkcji dawnych Alfów, choć wchłonęły też funkcje innych 'ras', głównie krasnoludów: dzieliły się na jasne duszki powietrza (odpowiadające Świetlistym Alfom - lios alfar z Alfheimu) i karłowate duchy podziemia (...)"
      ("Demonologia Germańska", Szrejter 2011) A więc przekształcenie alfów w chochliki było już tworem późniejszym. No, pomijając fakt, że takie wyobrażenie byłoby dla pierwotnej mitologii germańskiej pełnej olbrzymów i potworów ni przypiął ni przyłatał.

      Usuń
    3. Cóż... Nie czytałem całej mitologii nordyckiej i znam ją bardziej po łebkach, ale w rozmowie z synem Tolkiena, który zebrał i wydał historię Śródziemia aka "Silmarillion" były wspomniane celtyckie Sidhe jako jedno z ważniejszych inspiracji dla elfów i ich kultury w trylogii. Możliwe, że Tolkien połączył jedno i drugie. Nie neguję tego, mimo tego dalej obstawiam, że to Sidhe miały większy wpływ od Alfów.
      A propos jasnych duszków powietrza to są właśnie Sylvan. Pamiętam jeszcze Impy, jakiś odpowiednik Chochlików, chyba Seidhe i coś tam jeszcze było. Nie za dobrze kojarzę bestiariusz mitologiczny z północy.
      Co do przeniesienia Alfów właściwych na te chrześcijańskie. Powiem tyle. Bardzo prawdopodobne, bo nie wiem. Jednak znam trochę dawne czasy i wiem, że katolicy degradowali lokalne bóstwa lub zamieniali ich w jakiś chrześcijański odpowiednik. Tak było z Bożym Narodzeniem, tak samo ze świętem Wielkiej Nocy, zmienianiem legendarnych herosów w świętych jak i każdym innym objawem nie-chrześcijańskim jaki można było wtedy zaobserwować.

      Usuń
    4. Tolkieniści są raczej zgodni, że akurat do rewelacji Chrisa trzeba podchodzić z pewnym dystansem. A Władca Pierścieni to nie jest trylogia.
      "Nie neguję tego, mimo tego dalej obstawiam, że to Sidhe miały większy wpływ od Alfów."
      Znaczy - moja odpowiedź powstała właśnie dlatego, że to zanegowałeś. Teraz trochę się zakręciłam i może coś po prostu źle zrozumiałam.
      Obstawiasz, że Sidhe miały większy wpływ, bo...? Jak pisałam, Tolkien czerpał garściami z mitologii nordyckiej (m.in nazwy własne zaczerpnięte wprost z "Eddy"), nie celtyckiej, dlatego imo bardziej prawdopodobne jest właśnie wzorowanie się na Alfach.
      Dyć ja wiem, jak katolicy degradowali mitologiczne stworzenia - o tym właśnie pisałam: że przekształcenie alfów we wróżki jest właśnie kwestią chrześcijaństwa i tępienia zabobonu, a nie broń boru wersją pierwotną.

      Usuń
    5. Z tym negowaniem chodziło mi o to, że choć Tolkien brał garściami z nordyckiej, to nie znaczy, że przejawy z innych kultur się nie pojawiły. W Tolkienowskich elfach widzę znacznie więcej z celtyckich Sidhe niż Alfów. Od opisów do kultury, nawet uwzględniając Sidhe Lata (te przyjaźniejsze ludziom) i Zimy (bardziej zabójcze). Co do reszty chyba doszliśmy już do konkluzji i wyjaśnienia. :P

      Usuń
    6. Aha, ok, rozumiem.
      Ja akurat w celtyckiej mitologii aż tak nie siedzę, no i na tolkienowski elfów patrzyłam mniej przez podział z WP, a bardziej całego Legendarium, gdzie trudniej byłoby dopatrzeć się już podział na przyjaznych/nieprzyjaznych ludziom (tym bardziej, że Elfy Wysokie ~= Noldorowie były o wiele bardziej krwawe i bezlitosne niż cała reszta razem wzięta), ale racja, że podobieństwa można się dopatrzyć.

      Usuń
    7. Nacieszacie moje oczy.

      Usuń
    8. Głupku, zabiłaś im dyskusję :C

      Usuń
    9. Nieprawda. Wspólnie doszli do na ogół kompromisowych wniosków, przy jednoczesnym zachowaniu szczypty swoich przekonań. A jak ludzie się zgadzają, to na ogół dyskusja (która polegała na argumentacji i kontrargumentacji) się kończy.
      Rzekłam.


      Głupku.
      <333

      Usuń
    10. A skąd wiesz, może któreś miało coś jeszcze do dodania? :c

      Usuń
    11. Ja już nie mam, nie wiem, jak Argray. Obawiam się, że kiepski ze mnie wysłannik Złego Foruma, skoro nawet nie umiem rozkręcić ładnej kupoburzy na kilkadziesiąt komentarzy :3

      Usuń
    12. Sutr i Belial się zdenerwują najwyżej za ciszę :P
      Ale co do dyskusji... We dwoje to chyba rzeczywiście doszliśmy już do konkluzji i po prostu jest potrzebna świeża krew tematowi. Wiem, że barmanki zawsze mogą poratować, ale czytelnicy, co z resztą was? Wzywam do połączenia się i rozpętania takiej burzy jakiej jeszcze świat nie widział!!

      Usuń
    13. Ojtam, jak na Złego Foruma i tak zrobiłaś sporo, u nas to często jakieś takie pustki, spokój niczym niezmącony... a teraz ktoś przynajmniej porozmawiał ładnie i fokle. Reprezentujesz Foruma godnie xD
      Ale zgadzam się z Argrayem, co jest, tylko dwóch stałych bywalców mamy? Gdzie jakieś wypowiedzi, psze państwa, może ktoś chciałby się z nimi nie zgodzić?

      Usuń
    14. ja tam sobie wypraszam, stałym bywalcem jestem! Codziennie tu zaglądam, tylko ta dyskusja jakoś mnie nie zaciekawiła. Nie mam zdania o niej i czekam na jakąś inną, w którą będę mogła się bardziej wkręcić xD Ale nadal jestem z Wami ;D

      Usuń
  3. No i jak tu dodać coś do dyskusji, kiedy mądrzejsze osoby już przyszły i wyczerpały temat XD
    Może tylko rzucę coś w kwestii zapożyczania - więc pewnie, najważniejsze, żeby dowolne zapożyczenia pasowały do realiów autorskich. Najciekawsze jednak wydaje mi się granie ze znaną konwencją, jak Sapkowski zrobił w opowiadaniach ze znanymi wszystkim baśniami; bardzo podobały mi się też "Morza wszeteczne" Marcina Mortki, gdzie bardzo zgrabnie zostały przekształcone tradycyjne elementy historii o piratach.
    Zgadzam się też zupełnie, że realia niby-europejskiego-średniowiecza są już potwornie oklepane, ale wydaje mi się też, że pewnym lekarstwem na to - oprócz sięgania do legend innych kultur - jest wybieranie innej epoki. Zawsze to pewien powiew świeżości - tu dla odmiany narzucają mi się opowiadania Anny Kańtoch.
    (a co do wschodnich klimatów, to polecam "Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy" jak ktoś jeszcze nie zna, świat przedstawiony jest bardzo oryginalny a całość utrzymana w konwencji "Baśni z tysiąca i jednej nocy")

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.