31 marca 2014

Nowe posty, marzec 2014


http://czarna-aureola.blogspot.com/
Czarna Aureola (Alice Dudler)


Był on średniego wzrostu, miał ciemnobrązowe włosy i niebieskozielone oczy. Na jego twarzy gościł promienny uśmiech. W prawej dłoni trzymał talerz, a w lewej czerwony kubek. (...) Poczułam na sobie jego spojrzenie, więc spuściłam wzrok i zacisnęłam usta. Usłyszałam dźwięk rozkładanego krzesełka i jego skrzypnięcie, gdy chłopak usiadł na nim.
– No, jedz – odezwał się po chwili, a po moich plecach przebiegł dreszcz.
– Skąd mogę wiedzieć, że nie dodałeś tutaj jakiejś trucizny? – spytałam ledwie słyszalnie, słabiutkim głosem.
W odpowiedzi uzyskałam jego śmiech. Nie brzmiał szyderczo, ale całkiem serdecznie. Mimo wszystko wcale nie podniosłam na niego wzroku.
– To nie w moim stylu – odparł. – Serio, zjedz. Naprawdę potrafię sobie wyobrazić, jak bardzo jesteś głodna. A tak swoją drogą, to masz wyczucie.
Nic z tego nie zrozumiałam, więc zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego.
– Co masz na myśli?



Kruk i kot (celandine)

-Cóż –Riana przerwała chwilę intymnej ciszy. –Następne rozczarowanie.
Arvallas żachnął się.
-Prosiłem cię przecież…
-Wybacz –kolejne nic nie warte przeprosiny. –Przyzwyczajenie.
Uzdrowicielka wzruszyła ramionami w beznamiętnym geście.
-Powiedz mi, co się z tobą działo –poprosił brązowowłosy. Szeptaczka spojrzała na niego z niedowierzaniem.
-Mam w kilku prostych zdaniach streścić ci 70 lat?
-Tak.
-Stało się zbyt dużo –odparowała wypranym ze wszelkich emocji tonem. –Nie chcę o tym mówić. Nie ma sensu życie przeszłością.
-Rozumiem.
-Wątpię.


http://krzywe-odbicie.blogspot.com/
Krzywe odbicie (CriminalEye)

Fio, choć pełen podziwu dla swojego mentora, a także pełen zapału do pracy, nie był w stanie zrozumieć zwierzęcych gestów Cartela, gdy ten miał mu coś do przekazania, a już tym bardziej nie mógł znieść jego sposobu odżywania się i wypróżniania w lisiej formie. Dlatego też upadły musiał na nowo nauczyć się stąpać na dwóch nogach, oddawać mocz na stojąco oraz jeść za pomocą rąk. Z początku przychodziło mu to trudem – zwierzęce instynkty, w których tak zatracił się przez ponad dziesięć lat, nie chciały go opuścić. Nieraz przyłapywał się na tym, że podczas snu próbował zwinąć się w kłębek (przekonany, że ogrzeje go tylko jego własny ogon) lub że na widok jakiejś polnej myszy czy wiewiórki ciekła mu ślinka. Z początku denerwował się też, że człowiecze ciało może być takie niezgrabne i niepraktycznie – nie mógł już zwinnie przedzierać się między krzakami, chronić się w norach i – co najgorsze – nie mógł obserwować innych ludzi, ponownie zbyt narażony na to, że Rada może go złapać.
  


Azarel roześmiał się głośno odrzucając głowę do tyłu.
- Bądźmy szczerzy, mój przyjacielu. Ervill nie był dla ciebie żadnym przeciwnikiem. To tylko głupi, zapijaczony i arogancki elf… – Avaret nie zapytał, skąd czarnoksiężnik tak dobrze zna jego przyjaciela. – Za to ty… Ty jesteś kimś. Zdolny, prawy i lojalny.
- Podobno nie jestem krystaliczny. Sam powiedziałeś.
Azarel odwrócił się na pięcie i począł przechadzać wolnym krokiem, trzymając ręce z tyłu.
- Nikt z nas nie jest. Osobowość to złożona sprawa mój drogi. Każdy posiada ogromną ilość cech, które definiują nas, jako ludzi, jako człowieka, jeśli mówimy o konkretnym przypadku. Ta mieszanka łączy wszystko, jednak niektóre z tych cech uwypuklają się kosztem innych i tworzą nasz obraz… – urwał, obracając się znowu twarzą do rozmówcy. – Podoba mi się twój obraz, Avarecie.
- Mi twój nie bardzo.



Yellow Universe (Niofomune)

– Dziwię się, że tak łatwo obiecałeś.
Jacca zaśmiał się głośno.
– Tak jakby obchodziły mnie obietnice składane jakimś ludziom – rzucił, jakby była to kwestia najoczywistsza na świecie.
Sam poczuł, jak przechodzi go dreszcz. Zawsze tak było, kiedy zapominał, z kim ma do czynienia, i kiedy absolutnie nie był gotowy psychicznie na taki komentarz.
– Przeraża cię to – mruknął Jacca. – O wiele lepiej byś się odnajdywał razem z bandą tych idealistycznych naiwniaków. Przeraża cię fakt, że przebywasz z psychopatą, tak?
Uśmiechnął się w sposób, w którym nie było nic ludzkiego, tylko jakaś obca, odpychająca agresja.
– Nie jesteś psychopatą – powiedział Sam, zaciskając lewą dłoń w pięść, żeby się opanować, bo wszystkie instynkty krzyczały mu, żeby uciekał.
Słowa musiały poskutkować, bo na upiornej masce pojawiła się rysa niepewności.
– Psychopaci są niezdolni do nawiązywania głębszych relacji z innymi ludźmi. Ty jesteś tylko zaślepiony przez nienawiść i zemstę.
 
 
http://100latpocentrumhandlowym.blogspot.com/
100 lat po centrum handlowym (Litka i Bagheera)
 
Kabanos biegł. Ta kobieta, z rozerwanym uchem i pokrytą bliznami twarzą, goniła go po całym centrum. Dopadła go znów w tym samym miejscu, co poprzednio. Jednym kopnięciem w mostek powaliła na podłogę i siadła na nim okrakiem. Kabanos zasłonił twarz rękoma, oczekując uderzenia, które nie nadeszło. Wtedy dziewczyna go cmoknęła w usta. On odwzajemnił pocałunek i zanurzył rękę w jej krótkich, szorstkich włosy . Jej usta były tak gorące, że aż parzyły skórę. Wszędzie, gdzie go dotykała, zostawiała piekące ślady. Kabanos zauważył, że jej ręce były czerwone od krwi, którą rozmazywała po swoim ciele. To była jego krew.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.