9 marca 2014

Nowe posty, marzec 2014

Niech żyje król! (Myszogon)

Wreszcie burmistrz skończył swoją wydukaną litanię oskarżeń i zszedł z podestu. Potknął się na mokrych stopniach i byłby spadł, plusnął w brudną kałużę na bruku jak kartofel w rzadką zupę, gdyby pomocnik kata nie zdołał go przytrzymać.
Jeden ze strażników stojących blisko Airisa zachichotał głupio pod nosem, inny szturchnął go łokciem. Na pustych, bladych twarzach mieszczan nie zaszła nawet najmniejsza zmiana. Z perspektywy stojącego na podwyższeniu kapitana musieli wyglądać jak ciemne morze, smugi chudych twarzy odznaczające się wśród falującej czerni niczym blade brzuchy martwych ryb. Deszcz nie przestawał bębnić o deski szafotu i kostki bruku w agresywnym staccato niczym parodii pogrzebowego marsza.
„Macie swój hymn na cześć bohaterów”, pomyślał Janre, ledwo powstrzymując się, żeby nie splunąć pod nogi. „Pieprzeni Talleńczycy, z tym waszym popieprzonym patriotyzmem...
 

Ostatni taniec (seoanaa)

Za mną zmaterializowała się jakaś postać, przez co pisnęłam ze strachu.
- Widzisz to?- zapytał swoim oziębłym głosem, wskazując na ciała. Skinęłam głową przerażona.- To twoje dzieło- powiedział niemalże z jadem w głosie. Łzy pociekły mi po policzkach.
- Kłamiesz!- odzyskałam swój głos.- Ja nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła!
- Ty nie – uśmiechnął się tajemniczo- ale ona tak- wskazał palcem za mną. Obróciłam się i ujrzałam siebie. Mierzyła mnie wzrokiem, podle się uśmiechając.
- Już nie jesteś taka odważna- wyszeptała, przez co zaczęły przeszywać mnie dreszcze.- Oj, kochana nie musisz się mnie bać...
- Kim ty jesteś?- zapytałam odchodząc od niej. Ledwie ruszyłam krok do tyłu, a ta znów znalazła się przy mnie.
- Jestem tobą- wyszeptała.- To twoje prawdziwe ja.
 


Skrzydlaty (Vepiz)

– Oboje zdajemy sobie sprawę, iż nie jest przypadkiem, że spotkałem cię na tej drodze. Zastanawiasz się więc skąd mnie przysłano. Mogę cię jedynie zapewnić, że mój pan jest gotów przyjąć cię pod swe skrzydła – zaśmiał się w tym momencie, a jego śmiech zdawał się roznosić wraz ze sobą groźbę zguby. – Wybacz, wyraziłem się dość niepoprawnie.
– Więc czego twój pan ode mnie oczekuję? Kim on jest?
– Myślę, że się domyślasz, Fabienie. Myślę, że już to wiesz…

Przez całe swoje istnienie zastanawiał się jak może wyglądać Piekło. To królestwo, o którym krążyło wiele baśni opartych na opowieściach tych nielicznych, którym udało się z niego powrócić.
 



Dzień miał się już ku końcowi, a niebo z każdą chwilą robiło się coraz ciemniejsze. Z zachodu płynęły chmury gnane silnym wiatrem, który niósł ze sobą woń zwiastującą nadejście silnej burzy. Niespodziewanie, nad wzgórzami zaczęła unosić się gęstniejąca mgła, zupełnie przysłaniając widoczność.
Altamir z trudem zdołał dostrzec, że wjechał do doliny, która jakby nagle wyłoniła się z pomiędzy pagórków, zwężając się w długi wąwóz objęty dwoma ciemnymi ramionami gór.
Była to Mroczna Przełęcz, w samym sercu Kościstych Gór - dzikim, niezbadanym łańcuchu górskim, oddzielającym Tavallę od Bezkresnych Pustkowi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.