5 stycznia 2014

Nowe posty, styczeń 2014

W tym tygodniu jakaś autoreklama się wkradła, za co przepraszam, ale... ludzie, zacznijcie pisać, co z tego, że zapiliście pałę!


Granice Chaosu (Nearyh)

Czuła wokół siebie najróżniejsze byty, ale jednocześnie wydawało się jej, że stała się całkowicie samotna. Im dłużej trwała nieruchomo w tym dziwnym zawieszeniu, tym bardziej zapominała o tym, co tak właściwie się z nią działo – pozostały tylko mętne domysły.
Uderzyła w nią zabawna w swej prostocie myśl. To były jej narodziny.
Zdołała otworzyć oczy. Nie zdawała sobie nawet sprawy z nowego dla niej ruchu, po prostu wykonała go intuicyjnie. Podobnie jak intuicyjnie się rozejrzała, wspierając na rękach, a potem wstając na drżących, chwiejnych nogach. Wyprostowała się, przypatrując otoczeniu ze zdumieniem, nie wiedząc, jakim cudem mogła pomyśleć o nim jak o pustce.




Wsłuchała się w gwiżdżący wiatr, przypomniała sobie błogie uczucie, z którym po raz pierwszy weszła na wieżę. I wrażenie braku czegoś, czegoś istotnego. Potem ścisk żołądka towarzyszący traceniu gruntu spod nóg. Tym razem nie będzie niczyich rąk. Tym razem musi sobie poradzić sama.
Kiedy na powrót otworzyła oczy, nawet nie zauważyła stojącej tuż przy drzwiach Raven. Wpatrywała się tylko w mur, w pustą przestrzeń, w niebo. Napięła nieznacznie ramiona, a potem ruszyła.
Dusza uśmiechnęła się przelotnie, dziwnie, w jej spojrzeniu pojawił się specyficzny blask. Odprowadziła oddalającą się Errie wzrokiem.
Fruń, aniołku – mruknęła, przechylając urokliwie głowę.
Dwa kroki. Wsparła się ręką na blankach, by sobie pomóc. Nie zerknęła w dół, czując ostry podmuch wiatru smagający policzki. Wstrzymała oddech, postępując jeszcze jeden, tym razem ostatni, krok w przód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.