19 stycznia 2014

Nowe posty, styczeń 2014


– Jeden mag, nie wiadomo jak dobry, nie przeżyje w Perrianie nawet kilku godzin. Zorganizuję grupę poszukiwawczą, panie, złożoną z samych najlepszych fachowców – zapewnił, kierując się do wyjścia. – Dobrej nocy, wasza wysokość.
– Tak, tak, Orenie. Dobrej nocy – wymamrotał Luthias i machnął ręką na maga, już pochylając się nad pergaminem, który musiał zapisać.
Mężczyzna uśmiechnął się z ulgą i opuścił komnatę zadowolony. Na całe szczęście król nie wpadł na to, by zapytać, kogo właściwie Oren zamierzał w sprawę zaangażować – tym lepiej dla Orena oraz sprawy, prawdę mówiąc. Czasami należało zrezygnować z zabobonów i zaufać niezwykłości Lostaru, bo tylko ona mogła uratować samą siebie przed zagładą. Żałował, że nie potrafił przetłumaczyć tej prostej sprawy Luthiasowi.
Potrzebowali Przeklętych w drużynie.



Kia walczyła z dużo większym od siebie wrogiem. Pewną przewagę dawała jej śmiercionośna broń – przypinka do rowerów, którą smagnęła nieprzyjaciela w twarz. Tamten skulił się z bólu chowając głowę w dłoniach. Niedoświadczona w walce dziewczyna uznała, że wygrała i lekkomyślnie odwróciła się. W tej samej chwili rozwścieczony bólem przeciwnik nawalił się na nią całym ciężarem i przygwoździł ją do ziemi. Przestraszona krzyknęła. Tuńczyk skoczył z pomącą i celnym kopnięciem pozbawił członka Wielkiego Stada możliwości rozmnażania. Dokładniej mówiąc – złamał mu kręgosłup.
- W porządku? – spytał, pomagając Kii uwolnić się spod olbrzymiego cielska.
-Chyba – odpowiedziała dziewczyna wycierając krew płynącą z rozbitego nosa.
Popatrzyła na Tuńczyka i oboje znów rzucili się w wir walki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.