24 grudnia 2013

Podstawy, bez których ani rusz

Poradnik stworzyłyśmy do spółki z Nearyh i kierujemy go do wszystkich początkujących autorów, lecz także osoby chcące doszlifować swój warsztat zapraszamy do sprawdzenia, czy na pewno wszystkie ważne zasady mają opanowane.

Poprawny zapis dialogowy

Aż chciałoby się powiedzieć – cóż to za problem? Kreska, słowa bohatera, kreska, wtrącenie narratora, czapa i do domu. W końcu chodzi przede wszystkim o przekaz i tak dalej, prawda? Kto by się przejmował takimi rzeczami, jak jakieś poprawności!
Otóż nie do końca; zapis dialogu jest ważny przede wszystkim dla jego czytelności, poprawiamy w ten sposób także jakość tego naszego nieszczęsnego przekazu, a wreszcie – skoro bozia tak przykazała, to chyba można się zastosować, prawda? Zwłaszcza że sztuka ta nie jest bynajmniej sztuką zakazaną i każdy przeciętny zjadacz chleba będzie w stanie ją opanować w stopniu zadawalającym czy nawet mistrzowskim.
Cała tajemnica tkwi w narracji. Od niej zależy, jak dokładnie zapiszemy wypowiedzi naszych bohaterów. Zasady są dwie, bardzo proste oraz klarowne, jeśli człowiek chwilę się nad nimi zatrzyma i zastanowi.

1)      Sytuacja, gdy narracja odnosi się do wypowiedzi
Często narrator, pierwszoosobowy czy też trzecioosobowy, komentuje słowa postaci, podkreślając emocje, z jakimi zostały wypowiedziane. W końcu można coś szepnąć, krzyknąć, warknąć, jęknąć, westchnąć, zawołać, wrzasnąć, powiedzieć, mruknąć, i tak dalej, i tak dalej, wymieniać można długo. Co wtedy dzieje się w dialogu?
Właściwie nic szczególnego. Po wypowiedzi nie pojawia się kropka, a po półpauzie bądź pauzie narrator wypowiada się małą literą. Jeśli nie jest to jasne w dalszym ciągu, zaprezentuję trzy przykłady:

– Wstań – poprosiła umęczonym głosem. ;
– Nie idź tam! – wrzasnęła rozpaczliwie. ;
– O co ci znowu chodzi? – fuknęła z wyraźną irytacją.

Jak pewnie zauważyliście, nawet pomimo zaistnienia wykrzyknika oraz pytajnika narrator nadal wypowiadał się małą literą. Uprzedzając pytania – taka sama zasada pozostaje również przy zastosowaniu wielokropka.

2)      Sytuacja, gdy narracja nie odnosi się do wypowiedzi
Czasami jednak potrzebujemy skupić się nie na samej wypowiedzi, a na otoczeniu bądź wykonywanych w danej chwili czynnościach. Wtedy zostawiamy te wszystkie wymienione powyżej czasowniki w spokoju, używamy natomiast różnych innych: usiadł, wstał, zamachał rękoma, upił łyk czegoś, takie tam.
W takim przypadku wypowiedzi bohaterów kończymy kropką, narrator natomiast wypowiada się wielką literą. Kontynuując klarowny zapis sprzed chwili, oto przykłady:

– Wstań. – Spojrzała na nią z błaganiem. ;
– Nie idź tam! – Wyciągnęła za przyjacielem rękę. ;
– O co ci znowu chodzi? – Uderzyła otwartą dłonią w stół.

Tak jak poprzednio, wykrzyknik oraz pytajnik nie wprowadzają do sposobu zapisu narracji żadnych zmian. Także wielokropek nie ma wpływu na zasadę – jeśli narrator nie ma nic wspólnego z wypowiedzią, zaczyna wielką literą.

3)      A czasowniki kontrowersyjne?
Zauważyłam, że niekiedy sprawia ludziom problem zapis dialogów przy użyciu narracji zaczynającej się od „usłyszał”, „rozległo się”, „dobiegło ją”, i tak dalej. Czy to odnosi się do wypowiedzi, czy do czynności? Stawiać kropki, czy też nie stawiać? Być albo nie być?
Odpowiedź na to mądrzy ludzie mają jedną, a ja się pod nią podpisuję – ustalcie w swojej narracji jedną wspólną zasadę dla tych czasowników i stosujcie się do niej. Zapis może wyglądać tak:

– Chodź tu – usłyszała cichy głos.

Jak i tak:

– Zaczekaj na mnie. – Dobiegło go zza rogu.

Byle używać tego konsekwentnie i nie zmieniać co chwilę, bo się nagle autorowi odwidziało i ma kaprys twórczy.

N.

Wypowiadam: pauza!

Zagadnienie dotyczy znaku interpunkcyjnego, jakim powinno zapisywać się dialogi. Bardzo wielu autorów rozpoczyna wypowiedź bohatera od myślnika/dywizu (-), podczas gdy powinno się to robić za pomocą pauz (—) lub półpauz (–). Myślnik odpowiada za interpunkcyjny podział zdania, lecz nigdy za rozpoczęcie/zakończenie wypowiedzi.

H.

Zapis myśli

Zawsze uważałam, że jest to dość oczywiste, jak sobie z tą sprawą radzić, ale przez lata funkcjonowania wśród amatorskich autorów oraz autorek zauważyłam, że jednak sprawia im to pewne trudności.
Przede wszystkim, jak odnoszę wrażenie, mnogość możliwości wprost zawraca w głowie i trudno się na coś zdecydować. Nie istnieje bowiem żadna konkretna szkoła, która pokaże paluchem sprawiedliwości oraz prawa, że trzeba to pisać tak, tak i tak, a wszystko inne won, zejdź mi z oczu. I chyba właśnie ta swoboda nas gubi.
Jedno tylko jest pewne – nie zapisujemy myśli w ten sam sposób, co dialogi. Dlaczego? Bo zanim czytelnik dotrze do tego magicznego „pomyślał”, zdąży kilka razy się pogubić i zastanowić, czemu ten kretyn wypowiada to na głos. I to nie będzie kwestia przyzwyczajenia, ponieważ silniejszym przyzwyczajeniem jest dla nas zapisywanie rozmów od półpauz bądź pauz niż myśli. Zatem tego nie robimy, drodzy spragnieni wiedzy.
Co więc robimy?
Poniżej zaprezentuję kilka zaobserwowanych przeze mnie sposobów wyrażania myśli; zalecam mieszać je w jak najmniejszym stopniu lub wcale, bo tak samo, jak za dużo złoceń na obrazie kojarzy nam się z kiczem, tak w literaturze za dużo formatowania tekstu odrzuca.

O nie!”, pomyślała. ;
Spójrz na mnie, błagał w myślach. ;
Niech to szlag! – skwitowała w duchu. ;
Dlaczego ja?, pytał się w kółko.

Co je wszystkie łączy? Konieczność stosowania jednego zapisu przez całą historię. Nie mieszajmy dobrodziejstw, ograniczmy wizualną wenę twórczą, nie czyńmy z umysłu odbiorców rozmemłanej papki. Przekaz zawsze przede wszystkim musi być jasny oraz czytelny, a im więcej udziwnień, tym mniejsza czytelność.

N.

Masło maślane

Fachowa terminologia brzmi „pleonazm”. Pleonazm jest jednym z najczęściej używanych środków stylistycznych, którymi posługujemy się nie tylko na co dzień, ale również bardzo często i na piśmie. Stanowi jednakże rażący błąd, jakiego należy się wystrzegać. O „maśle maślanym” mówimy wtedy, gdy wyjaśniamy coś oczywistego, używamy synonimów (tworząc przy tym powtórzenie informacji) lub staramy się niepotrzebnie dopełnić komunikat. Niepotrzebnie, ponieważ rzecz, o której wspominamy, jest niezmienna. Przykłady pleonazmów:
Cofnąć się do tyłu; nie istnieje możliwość cofnięcia się do przodu.
Podskoczyć do góry lub zeskoczyć w dół; nie podskoczymy w dół, ani nie zeskoczymy w górę. Podobnie jest z zejść schodami w dół oraz wejść schodami na górę.
Okres czasu oraz w miesiącu maju;
Tylko i wyłącznie
itd.


H.

Kruczowłosi

Stylem „kruczowłosych” charakteryzują się osoby, które tak naprawdę dopiero zaczynają pisać. Spotyka się go również u „blogowych aŁtoreczek”. Najczęściej podobne wyrażenia figurują w opisach bohaterów idealnych. Pomijając zbędny patos i niekiedy brak realizmu (jaki człowiek byłby z natury stalowooki?), jest to najzwyczajniej w świecie niepoprawne.
Przymiotnik sam w sobie nie ma prawa bytu, jeżeli stosujemy go jako rzeczownik. Poniżej zamieszczam przykłady błędnych wyrażeń:

Brązowowłosa zamrugała w zdumieniu;
W zielonych oczach rudowłosego zabłysł gniew;
Wpatrywała się w błękitnookiego, podczas gdy czarnowłosy odszedł.

Przymiotniki te mogą zostać użyte wyłącznie w parze z rzeczownikiem, jak prezentuję niżej:
           
Blonwłosa dziewczyna uśmiechnęła się;
Malinowe usta ciemnowłosego przybysza rozciągnęły się w uśmiechu;
Dłoń jasnowłosego jegomościa zacisnęła się na jej ramieniu.

Dopuszczalne są za to określenia brunetka, blondynka, rudy/rudzielec, szatyn, choć z nimi również nie należy przesadzać. Powyższe przykłady tyczą się nie tylko ludzi, lecz także zwierząt (np. koni, które często są charakteryzowane poprzez umaszczenie).


H.


Zmiana czasu narracyjnego

Dzisiejsza literatura uparcie udowadnia nam, że napisać powieść można w niemal każdym czasie gramatycznym – z niecierpliwością oczekuję powieści w czasie przyszłym – a swoboda stosowania różnych zabiegów przyprawia o zawrót głowy. Należy pamiętać jednak o jednej z podstawowych zasad pisania: nie mieszamy.
To natomiast, wbrew pozorom, zdarza się całkiem często.
Czas przeszły i czas teraźniejszy nie lubią się w jednej narracji. Tolerują się tylko w paru sytuacjach, poza tym raczej im źle ze sobą, że tak posłużę się antropomorfizacją. Do czego zmierzam? Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak często narrator ucieka spod kontroli i wplata do narracji czasowniki w czasie teraźniejszym. Niniejszym „widziała” stoi w jednym zdaniu z „siedzi” i tym podobne wstrząsające widoki.
Kiedy się tak dzieje? Zwykle wtedy, gdy autor daje się ponieść opisywanej sytuacji i zaczyna odnosić ją do rzeczywistości (w przypadku prozy nie-fantastycznej) bądź teraźniejszości danej świata (już w fantastyce). Otóż nawet jeśli ktoś widział kogoś na ławce, to ten drugi ktoś wcale na tej ławce nie siedzi, a siedział. Niniejszym zdania typu Ujrzała, że ma bliznę. nie powinny się pojawiać. Ta dziewczyna miała bliznę – wtedy, nie teraz.
Czasy jednak mogą się niekiedy pomieszać. Zwykle w połączeniu z imiesłowami – na ten przykład niekoniecznie trzeba końcówki czasowników tępić, gdy widzimy takie zdanie:

Zastygła, czując, że jest cała obolała.

Albo w nagromadzeniu emocji, gdy staramy się przyspieszyć akcję, udynamicznić ją, wciągnąć odbiorcę w pisany tekst. Odnosi się to do, na przykład, scen walki. Inaczej też ma się sprawa w sytuacji, kiedy nie mówimy o tej właśnie historii, tym konkretnym przypadku, a uogólniamy. Jeśli chodzi nam o to, że wszystkie stare drzewa są wysokie, wtedy czasownik stoi w dobrym czasie. Ale jeśli piszemy, że te konkretne stare drzewa w konkretnym lesie były wysokie, nie powinniśmy zostawiać czasownika w czasie teraźniejszym.
Czy mogłabym podać jedną konkretną zasadę, która rozwieje wszelkie wątpliwości? Nie do końca. To spora kwestia wyczucia i umiejętności zapamiętania, by nie przesadzać. Im więcej przemieszania czasu w tekście, tym gorzej dla narracji.

N.
  
“Ah, Oh, Eh i keczap”

Tu się kłania znajomość ortografii. Niestety do polskiego języka wciąż napływają spolszczenia najczęściej angielskich wyrazów. Zauważyłam, że bardzo wiele autorek blogowych zapisuje westchnienia po angielsku. Ah, Oh oraz Eh to wyrażenia brytyjskie, które po angielsku z punktu widzenia ortografii rzeczywiście są zapisane poprawnie. Polski jednak wymaga od nas pisania ich przez ch.
Spotkałam się również z zapisem „Acha” jako westchnienia. Tym razem, o niespodzianko, jest to najzupełniej błędne. Piszemy Aha i Oho, a wyraz „acha” jest odmianą czasownika „achać”.
Następna sprawa dotyczy znanej nam pomidorowej przyprawy w płynie – ketchupu (zapis angielski). Poprawne spolszczenie tego słowa brzmi keczup, mimo że z angielskiego wymawiamy keczap. Nie potrafię pogodzić się z tą rozbieżnością, ale jak mus, to mus.
Zwróciliście uwagę na rodzaj cudzysłowu z podtytułu? Jest to cudzysłów angielski, którego nie dopuszcza się w literaturze polskiej, mimo że wciąż niewiele osób tego przestrzega. Poprawną wersją jest, gdy podwójny znak otwierający mieści się na dole, zaś podwójny zamykający na górze (ważna jest ilość znaków, ponieważ w angielskim często używa się pojedynczego).

H.

15 komentarzy:

  1. Ojeju, tyle dużo miłości w dwóch komciach <3 Dziękujemy!

    OdpowiedzUsuń
  2. No, dziewczyny, to jest genialne! Powiem wam, że większość z tych rad zalałam (często czytam takie poradniki, aby wciąż nabywać wiedzę), acz miło poczytać coś takiego, nawet jeśli to nic nowego. A może niezupełnie, bo jednak zmusiłyście mnie do poprawienia w nowo dodanym rozdziale jednego błędu (nawet się nie przyznam, jakiego, bo to wstyd!). Tak czy siak piszcie takie poradniki dalej, bo są naprawdę przydatne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to bardzo się cieszę, że się przydałyśmy ^^ A błędy prześladują nas i prześladować będą, we własnych tekstach szczególnie - znam z autopsji :c
      Jeśli macie jakiekolwiek propozycje, o czym pisać w następnej kolejności, nie krępujcie się; ja rozmyślam nad częścią poświęconą tylko interpunkcji, ale to tak obszerny temat, że nie wiem, jak to ugryźć, serio.

      Usuń
    2. Interpunkcja, powiadasz? Faktycznie, rzucasz się na głęboką wodę. Przede wszystkim przecinki, jakieś wskazówki na ich temat byłyby bardzo ciekawe i przydatne. No i, jako że zwracacie tu uwagę na takie banalne, durne błędy, to może przypomnijcie, że spacje przed znakami to zło ;) Myślę też, że warto zwrócić uwagę na różnicę między dwukropkami, średnikami i myślnikami. I może słówko o wielokropku, wielu wali go zbyt często w swoich tekstach. Hm, to takie luźne propozycje. A co do tematów, to może początki pisarza, ale nie chodzi mi o taką typowo techniczną część, tylko coś np. jak zacząć, jak szukać weny i nie podążać utartymi szlakami pomysłów. Niby fakt, że takich poradników w necie jest sporo, ale, jak widzę, bardzo ciekawie wszystko opisujecie, tak więc z przyjemnością przeczytałabym wasze poradniki :) Bo z WA chyba jeszcze nie było notki? A co do WR... kurde, w sumie też nie mam pomysłu. Ale jak na coś wpadnę, to dam znać :)

      Usuń
  3. To jest świetne! Widać, że zostało napisane z przyjemnością, ponieważ z równą przyjemnością się czyta. Może poruszycie temat dialogów, co zrobić, żeby były naturalne?

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne poradniki. Myślę, że dla amatorów dodatkowym problemem jest to, że Word uznaje za błąd stylistyczny pisanie z małej litery po pauzie, co może namieszać nam w głowach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że ludzkość już się nauczyła, by nie ufać Wordowi :c

      Usuń
  5. Dzięki wielkie za ten poradnik, dziewczyny!!! Nim zacznę cokolwiek w blogsferze, czeka mnie nieco poprawek. Szczególnie w dialogach... Pozdrawiam cieplutko :).

    A co do wcześniejszej wypowiedzi, Word to zło tego świata!!! Podkreśla każdy napisany małą literą, po znaku zapytania lub wykrzykniku, wyraz, za błędny... Jest to bardzo irytujące!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy sobie przypomnę, swoje początki z pisaniem... Ujmę to jednym słowem: wstyd. Zasada odstępu od myślnika była mi całkowicie obca, na szczęście znajomy mnie poprawił. Za co jestem mu wdzięczna.
    Lubię od czasu do czasu przejrzeć parę zasad, aby się upewnić co do swojej wiedzy. Różne się rzeczy widzi w blogosferze i z czasem może to namieszać w głowie :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    roxette16

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przydatny poradnik.
    Sama zapomniałam, że określenie niebieskooka, jakie zazwyczaj stosuję, to błąd. Teraz przynajmniej zapamiętam, że nie powinnam go więcej stosować. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam małe pytanie co do pisania w czasie teraźniejszym i przeszłym. Jeżeli pisze dialog, mogę przepleść te dwa czasy?

    – No chodź! - Uśmiecham się niepewnie do dziewczyny.
    – Odczep się! - fuknęła obrażona.

    ?

    Bo nie wiem jak w czasie teraźniejszym mogę zapisać "fuknęła". Pomocy?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasów się nie miesza, musisz się zdecydować na jeden. Co do czasu teraźniejszego fuczeć, będzie brzmiało to fuczy.

      Usuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.