8 grudnia 2013

Nowe posty, grudzień 2013

http://gorey-demise.blogspot.com

Candelario wciąż nie dowierzał swoim oczom. Choć miał okazję spotkać w swym niezbyt długim życiu najróżniejsze dziwy, poczynając od duchów, przez wampiry i wilkołaki, a na zombie kończąc, odwiedziny Śmierci we własnej osobie były dla niego czymś zdecydowanie niecodziennym. Miał nadzieję, iż nie umarło mu się przypadkiem w taki sposób, że uszło to jego uwadze, a gość przyszedł jedynie jako pacjent. Choć w takim wypadku należało się również martwić o to, czy aby zapłatą za nieudaną pomoc nie będzie strącenie duszy mężczyzny do otchłani piekielnych.


http://kroniki-andalarskie.blogspot.com/

Uśmiechnęła się krzywo i potargała mu złote włosy. Podpatrzyła to w którymś mieście – chyba tak właśnie starsze rodzeństwo traktowało młodsze. Corin zamlaskał z irytacją i zaraz odsunął się jak najdalej od jej rąk, energicznie przygładzając zmierzwione kosmyki.
– Możesz więcej tego nie robić? – fuknął rozgniewany, spoglądając na nią nieprzyjaźnie. – Nie jestem już małym dzieckiem.
– Jasne – odparła nieszczerze, nie przestając się uśmiechać.
Miała dodać, że jest bardzo dużym chłopcem, który nie potrafi pić wina, gdy nagle jakiś szmer w głębi lasu przyciągnął jej uwagę. Natychmiast odwróciła się czujnie w tamtą stronę, a Corin spojrzał na nią ze zdumieniem.
– Amy, co… – zaczął niepewnie, ale uciszyła go ruchem dłoni.
Zwarta ściana drzew była ciemna, spokojna i prawie nieruchoma. Amalisalin nie mogła nic przez nią dostrzec i zwątpiła nagle we własne zmysły, kiedy dźwięk znów się powtórzył. Brzmiał jak wołanie.


http://szklani-samobojcy.blogspot.com 

Ephiliar odwrócił się na pięcie, uderzając przy tym zapłakaną służkę w ucho. Dziewczyna kwiknęła i, starając się nie zwracać na siebie uwagi, odczołgała o kilkanaście centymetrów od księcia. Złoty makijaż rozmył się pod wpływem łez i w tej chwili ściekał niewyraźnym strumyczkiem po ciemnobrązowych policzkach.
– Bez gwałtownych ruchów – ostrzegł strażnik stojący najdalej.
Usta księcia rozciągnęły się w jeszcze szerszym uśmiechu, kiedy patrzył z politowaniem na trzech mężczyzn występujących przeciw niemu. Nawet z bronią w rękach i częściowo osłonięci zbroją nie mieli najmniejszych szans, doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Nie wypowiedział ani słowa, jedynie ze stoickim spokojem uniósł dłoń.


http://betonowe-lasy.blogspot.com/
Wyższe Istoty (Lena Max)

- "Będziesz zabijał, tego właśnie chcesz? Za każdego Elfa zabiją dziesiątki naszych. Wiesz o tym El - wyszeptała struchlała.
Już miała w głowie ten obraz. Zimny wiatr targający ubraniem jej brata, skąpanego w czerwieni. Właśnie wydawał na siebie wyrok, i nie tylko na siebie.
- Podjąłem decyzję. Nie będę niewolnikiem - niczyim.
- Umrzesz, głupi! - wrzasnęła w bezsilnym szale.
Nie potrafiła wyobrazić życia, w którym nie uczestniczyłby El. Był jej bratem, znała go od zawsze.
- Nie słyszałaś ich Eden. To potężny front, mamy szansę.
- Nic nie macie - zawyła w bezsilnym szale.
Elfy były zbyt potężne, zawsze o krok dalej. Nazywano je Wyższymi Istotami, nie było możliwości, aby wywalczyć wolność. Każda walka była skazana na porażkę, klęskę srogą i bolesną. Gdyby istniała szansa na wolność, Elaine wyruszyłaby z gorejącymi policzkami - na pierwszy front.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.