27 listopada 2013

[RR; III] Erotyka w fantastyce

Gdy Heroina wyłoniła się z zaplecza i wesołym gestem dłoni przywitała gości, głosy przycichły nieco. Wszyscy spodziewali się kolejnej dysputy. Barmanka wskoczyła na ladę i usadowiwszy się na niej wygodnie, poklepała miejsce obok siebie, skinąwszy głową w stronę Nearyh. Po chwili obie kobiety omiatały pomieszczenie wzrokiem z zaszczytnego miejsca, jakim był widoczny nawet z najdalszego zakątka bar. Ściskając w dłoni flaszkę, Heroina, nie czekając dłużej, rozpoczęła dyskusję.

Temat na dziś: jak sądzisz – na bazie własnych doświadczeń z pisaniem lub czytaniem utworów innych – czy tworzenie scen erotycznych w fantastyce jest trudne? Co należy wziąć pod uwagę, by dopasować opisy do realiów utworu oraz wrażliwości grupy czytelniczej, do jakiej jest on skierowany? Jak radzą sobie z tym polscy autorzy? Jak Ty sobie z tym radzisz (jeśli masz styczność)?

Przyznam, że temat dość trudny, ale liczę na to, że postaracie się rozwinąć wątek jak najszerzej. Niektórych może peszyć, choć wystarczy spojrzeć na wyżej nadmienioną kwestię z dystansem oraz obiektywnie, by wyszła z tego dyskusja całkiem do rzeczy.

23 komentarze:

  1. Szczerze powiedziawszy nie oczekuję, a nawet często nie lubię czytać o sexie w fantastyce. Czy to u polskich, zagranicznych, czy blogowych autorów nie wiadomo skąd. Wyjątkiem może chyba jest Wiedźmin i ze dwa inne tytuły, które sex mają wpisane w fabułę nieodwołalnie i pozbycie się scen łóżkowych odebrałoby powieści jeden z jej mocniejszych atrybutów, ale i tak reguła jest taka, że ich nie lubię.
    Dlaczego? Proste. W przypadku blogów to zazwyczaj wygląda jakby jakiś nastolatek po prostu puścił wodzy fantazji i wychodzą z tego cuda niewidy, a w przypadku "dorosłych" autorów, nie potrafią oni podejść do tematu w taki sposób, by książka była przystępna i niegorsząca jednocześnie, gdy bohaterzy są tylko czarni, biali lub mają huśtawkę raz po złej stronie, a raz po dobrej. Wtedy scena erotyczna jest niemiłosiernie skrócona, wydłużona, pogmatwana lub pełna wszelakich insynuacji i słów zastępczych dla genitaliów osób biorących udział.
    Poza powyższym jeszcze jest przeświadczenie, że kiedy czytam fantastykę, to chcę przede wszystkim tajemnic, przygody, wędrówki i tych wszystkich aspektów, którymi szczyci się fantastyka, a nie erotyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem chyba jedną z nielicznych osób, które uważają, że wiedźmińskie sceny erotyczne były... do kitu. Osobiście uważam, że Sapkowski nie nadaje się do tego typu rzeczy, ponieważ podchodzi do nich, jakby to określić, z wyciągniętym przed siebie kijem. Czytając takież sceny odnosiłam wrażenie, że sam autor był zażenowany tym, co musi napisać i chce jak najszybciej zakończyć wątek seksualności bohaterów.
      Nie do końca rozumiem to podejście; to przesadne speszenie tematem. Każdy ma swoje bariery psychologiczne, ale mimo wszystko temat tabu powoli zanika. Poza tym, im bardziej otwarcie mówi się na jakiś temat, tym łatwiej jest go przełknąć.
      Ja sama chętnie czytam sceny erotyczne w fantastyce, choć ogromnie irytuje mnie przesada lub wręcz odwrotnie - zbytni minimalizm. Nie chodzi o samo opisowe podejście do tematu, ale także o częstotliwość i waga scen erotycznych. One w końcu muszą mieć jakiś cel, a nie być tworzone wyłącznie podniety autora.
      Nie zgodzę się z ostatnim akapitem. Owszem, oczekuję od fantastyki przygód, rozrywki, krwi i spisków, ale kompletne wycinanie ludzkich odruchów zamienia nawet najlepszą powieść w bajkę na dobranoc. Szczypta realizmu jest przecież potrzebna zawsze i wszędzie (chyba że zajmujemy się abstrakcją, psychodelą albo satyrą, to inna sprawa).

      Usuń
    2. Ja nie mówię, że sceny łóżkowe powinny być wymazane, ale właśnie przez to nieodpowiednie podejście twórców do tego, znaczy się albo drobne napomknięcie, albo sprawa, równa uratowania świata. To psuje balans historii i jeśli tylko ten nieudolny opis tego ludzkiego odruchu ma sprawić, że postać będzie postrzegana inaczej niż jest, to wolę, żeby tej sceny nie było.
      Realizm jest potrzebny, zgadzam się jak najbardziej, ale jak opis realnych rzeczy odbiega od tego tak, że abstrakcja nawet nie nadąża, to co to za realizm? A właśnie tak jest, przynajmniej na razie, w opisach sexu u znacznej większości fantastów. I bez różnicy czy chwytam książkę rodzimą, zagraniczną, czy jakąś inną.

      Usuń
  2. W opowiadaniach internetowych stwierdziłam dziwną zależność, bo zwykle kiedy dochodzi już do pierwszego zbliżenia bohaterów, fabuła drastycznie zwalnia. W książkach wydrukowanych - różnie bywa. Lubię opowieści fantastyczne, których silnikiem nie jest miłość, ale na przykładzie Eragona - brakowało mi jej tam. No może nie gorącego seksu między nim, a elfką, ale jednak. Spotkałam się też w fantastyce z wulgarnym i wyzutym z uczuć opisem takich scen To mi się nie podobało. Dlatego też twierdzę, że pisanie takich scen w fantastyce jest cholernie trudne. Często to widać w opowieściach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trochę się spóźniłam z tym komentarzem xD

      Usuń
  3. Myślę, że to kwestia wprawy i osobistego podejścia do tematu. Umiesz rozmawiać o seksie w życiu realnym, a jesteś pisarzem? Będziesz umieć opisać scenę erotyczną w swojej powieści. Wstydzisz się tego tematu? Będzie Ci cholernie ciężko opisać sceny erotyczne, bo nie będziesz wiedzieć, czy opisałeś to dobrze, czy nie przesadziłeś, czy nie poniosła Cię fantazja... Choć nie zawsze. Są osoby, które wstydzą się rozmawiać o seksie, a scen erotycznych mają w swoich powieściach na pęczki i nie mają problemów z ich opisaniem, a z kolei osoby umiejące o tym rozmawiać, nie za bardzo wiedzą, jak się do tego zwierza zabrać.
    Mi sceny erotyczne nie przeszkadzają w książkach (gorzej z blogami, bo tutaj niekiedy zawodzi umiejętność pisarska autora), ale nie lubię, gdy ktoś to pisze w prosty, ordynarny sposób (przykładem tego była dla mnie "Achaja", którą porzuciłam, bo po prostu nie mogłam tej książki przebrnąć). Chyba jestem zwolenniczką pięknego opisywania scen łóżkowych... W każdym razie sceny erotyczne w fantastyce... cóż, zależy od punktu widzenia, czy jest to dla nas trudne, czy nie. Trzeba znać umiar, nie można zapominać o priorytetach, a do tej sceny łóżkowej musi coś doprowadzić (stopniowanie napięcia między bohaterami, podchody, aż w końcu czytelnik krzyczy w stronę kartek, żeby w końcu się przespali, bo z nimi nie może już dłużej wytrzymać ;P).

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie to wszystko zależy od kreacji świata w powieści. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić, żeby Martin w "Grze o tron", z całą swoją dosłownością, napisał zamiast "spuściłem się jej na brzuch", co w stylu cukierkowego opisu słodkiej sceny łóżkowej. Z drugiej strony, nie chciałabym również nigdy w życiu przeczytać o tam, jak Śnieżka urządza sobie orgię z siedmioma krasnoludkami i księciem z bajki. Dobra, to była lekka przesada, brrr! Takie sceny są potrzebne, ale trzeba znać umiar i wiedzieć do jakiej granicy można się posunąć, albo do jakiej się nie zniżać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, zgadzam się, w przypadku Martina inaczej by to po prostu nie przeszło. Po prostu pewni pisarze mają wpisane w swój styl opisywanie tego w taki, a nie inny sposób i jedni to przyjmują normalnie, inni są zdegustowani. Zgadzam się z Anonimem - umiar, umiar i jeszcze raz umiar :)

      Usuń
    2. No jasne, w Westeros i okolicach jest brutalnie itp. nie przeszłoby inaczej, ale nie może jestem wrażliwa, jednak nie lubiłam czytać jego "tych scen".

      Usuń
    3. Osobiście mi "te sceny" ani trochę u Martina nie przeszkadzają. Czasem wydaje mi się, że są bardziej subtelne niż opisy rzygania, szczania i tym podobnych. Nie rozumiem dlaczego ludzi gorszy właśnie seks, a nie rzeczy, jak dla mnie, naprawdę obrzydliwe.

      Usuń
    4. Bo na ten przykład Dany miała jakieś 13 - 14 lat, a Drogo był dorosłym mężczyzną i trochę mnie to obrzydza, nawet jeśli patrze na czasy, w jakich to było normą. Dość drastyczne, jak dla mnie.

      Usuń
    5. Poprawka - Daenerys miała lat szesnaście, kiedy wychodziła za Drogo. Może biologicznie to niewielka różnica, ale psychicznie ogromna przepaść. Poza tym, akcja toczy się w czasach odpowiadających mniej więcej naszej jesieni średniowiecza (z wieloma różnicami), a wówczas takie związki stanowiły przecież element codzienności. Myślę, że jeśli patrzeć na to w ten sposób, przestaje być to obrzydliwe. W każdym razie dla mnie. Poza tym Drogo był całkiem całkiem :D

      Usuń
    6. Dodam, że Dany w książce miała lat trzynaście- w serialu wszyscy są postarzeni o trzy lata. (Robb ma jakieś 18, zamiast 15; Rickon 6 zamiast 3, itd)

      Usuń
    7. To w serialu był podawany wiek bohaterów? o.O'
      W takim razie zwracam honor - ale tylko częściowo. Wciąż utrzymuję, że to była norma, jak na tamte czasy.

      Usuń
    8. Ona była bardzo niedojrzała na początku serii - kiedy wydali ją za Khala. Jak czytałam te rozdziały - a Drogo nie wydawał się na początku, taki znowu super, zwyczajnie było mi jej żal.

      Usuń
    9. A, żal to swoją drogo (hehe).
      Nie wiem, mnie nigdy nie odstraszały nawet sceny zbiorowego gwałtu. Mam ogromny dystans do tego. Natomiast niech ktoś tylko wspomni "twoja żona jęczała jak dziwka, kiedy ją rżnęli jeden za drugim" ("Gladiator"), a dostanę szewskiej pasji i zacznę zgrzytać zębami.

      Usuń
  5. Ja do tych scen nic nie mam. Są i nigdy mi to nie przeszkadzało. Ale jest jedna rzecz, która kiedyś mnie śmieszyła, a dziś wkurza:, pisownia słowa "seks" w opkach jako "sex"! Skąd ludzie się wzięli, że tak piszą. J. polski zanika, ech.
    Według mnie mogą być, ale są zbędne. Nie trzeba przedstawiać takiego rodzaju scen do fabuły. Fantastyka powinna słynąć z innych rzeczy.
    Nie każdy też umie pisać takie sceny. W większości przypadkach ktoś pisze amatorsko i wulgarnie. Tego nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi takie sceny nie przeszkadzają, więcej, lubie je kiedy są dobrze skonstruowane. Na przykład Sapkowski zupełnie nie radził sobie z tym w Wiedźminie i szlag mnie trafiał przez pierwsze części kiedy nie mógł się zdecydować jak pisać rozmowy nie tylko bohaterów głównych, ale też całkowicie nieważnych. Pod koniec, nie wiem czy się przyzwyczaiłam czy pisał lepiej, ale przyjemniej mmi się to czytało.
    Sceny erotyczne ładnie za to prowadził Martin, choć często nie opisywał całego przebiegu, a wiele zostawiał czytelnikowi, co skrzętnie wykorzystali twórcy serialu.
    Lubię erotykę w książkach, filmach i grach(BioWare) ponieważ nadaje ona realności postaciom.Czytamy o dorosłych ludziach(nie trawię HP właśnie z powodu bohaterów którzy mając naście lat nie tyko nie piją nawet mikroskopijnych ilości alkoholu, ale nie wspominają ni słowem o seksie.
    Jeżeli na blogu są erotyczne elementy, to dobrze, naturalnie kiedy skonstruowano je w zgrabny sposób. Inna sprawa, że blogerzy to często nastoletnie fanki albo zespołów, albo HP i boją się poważnych scen jak ognia. Trzeba dobrze szukać by znaleźć dobre opowiadania. Ja czytam takie tylko jednej, zaprzyjaźnionej autorki, która naprawdę wie co robi.
    Sama obawiam się pisania takich cen, ze względu na to, że wielu czytelników nie jest im przychylnych, ale i tak je tworzę z powodu wymagającej fabuły. Jedyne co muszę zrobić w takim wypadku, to znaleźć blogerów na tyle dojrzałych by takie momenty im odpowiadały i to im opowiadanie zareklamować.
    Pozdrawiam, Ryx.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cóż, jestem raczej abstynentem, więc do Baru zaglądam sporadycznie. Ale przyznaję, tematyka mnie skusiła.
    Myślę, że czasami dobrze jest przedstawić odczucia i magnetyzm, które łączą dwójkę bohaterów; postawić nacisk na erotyczne napięcie i stopniowo budować relację, zdradzając emocje. Czasami jest to istotniejsze od opisu nagiej kobiety czy sposobu, w jaki bohaterowie konsumują miłość. Takie kopulowanie, żeby tylko ucieszyć czytelnika jest zdecydowanie złym pomysłem. Nie jestem zwolennikiem przedmiotowego traktowania kobiecych postaci i wulgarne treści mnie irytują (chyba, że są skrojone w profesjonalny sposób i autor wie, co robi). Niestety zdarza się, że blogowe opowiadania stoją właśnie takimi wulgarnymi podtekstami, bo autorom wydaje się, że ilość cycków i ordynarnych słów sprawi, że będą jedwabiści. To mnie irytuje.
    Lubię świadomy i dojrzały erotyzm. Czasami dobrze jest nie zdradzać wszystkich szczegółów, pokazać mniej i dać czytelnikowi do myślenia, rozbudzić jego wyobraźnię.
    Sposoby opisywania tego rodzaju scen zależą od osoby, która je tworzy. Każdy jest inny, więc i sposób ich przedstawiania jest inny. Czysta indywidualność.

    OdpowiedzUsuń
  8. A to może i ja się wypowiem ;) Mi absolutnie sceny erotyczne w fantastyce nie przeszkadzają, a nawet je lubię. Czasem czekam, aż taka scena się wydarzy i mam cichy żal, jeśli zostaje pominięta :P Lubiłam za to całą Sagę o Ludziach Lodu, tam opisane to zostało moim skromnym zdaniem naprawdę dobrze - subtelnie i ze smakiem.
    Tyle ode mnie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie (przeczytałam sporo, ale nie całość) to tam silnikiem niemal był seks.

      Usuń
  9. Jak dla mnie, dobrze napisana scena erotyczna jest miłym dodatkiem, tak samo jak i scena pojedynku, czy opis wielkiej bitwy. Poza tym, seksualność jest ważną składową relacji więzi międzyludzkich, więc jeśli w powieści pojawia się romans, trudno, żeby bohaterowie wyłącznie trzymali się za ręce (chyba, że wynika to ze specyfiki dzieła, np. uderzamy w klimaty bardziej baśniowe). Ale oczywiście napisanie takiej sceny łatwe nie jest - trudno zachować granicę między zbędną pruderyjnością, a dobrym smakiem. Ale tak samo trudno (przynajmniej dla mnie) jest napisać dobrą, dynamiczną scenę pojedynku, a jedne i drugie, w moim przekonaniu, dodają historii smaku, jeśli są napisane dobrze i z odpowiednim umiarem, dostosowane do klimatu dzieła. Bo w niektórych będą pasować opisy pełne wszelkiej maści płynów ustrojowych i chociaż nie koniecznie czyta się to z przyjemnością, może to być zabieg zrozumiały i dodatkowo podkreślający atmosferę/psychikę bohaterów.

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.