1 września 2013

Nowe posty, wrzesień 2013


- Panie - do komnaty wszedł Murillo w odświętnym stroju. - Czy mam wpuścić kolejnego kandydata?
- Jeśli musisz... - westchnął władca i wyprostował się, unosząc przy tym dumnie podbródek.
Gdy doradca zniknął mu z oczu, na salę weszła trójka nieznajomych. Jeden był wysoki, wyższy niż jego towarzysze, a przy tym niezwykle elegancki. Miał siwe włosy i komicznie wręcz, zakręcone wąsy. Drugi mógł zostać nazwany jego całkowitym przeciwieństwem. Niski, o wydętych policzkach i czerwonej twarzy, wyglądał jak gdyby ostatnie kilka godzin spędził w karczmie. Ostatni prezentował się najlepiej z nich wszystkich. Miał połyskliwe, kasztanowe włosy, duże, błękitne oczy i smukłą sylwetkę. Był młody, być może nawet z wieku królewny. Guardad zauważył, że to na jego głowie mieściła się złota obręcz, świadcząca o wysokim statusie. Chcąc nie chcąc, zainteresował się przybyszami.

http://legenda-sennarille.blogspot.com/
 Legenda Sennarille (Nearyh)

Szybko zerknął na władcę, wstrzymując oddech. Dostrzegł, jak mężczyzna uniósł brew, a w jego stalowych oczach pojawił się groźny, przerażający blask. Arvel zesztywniał, czując się tak, jakby to on sam dziewczynie uratował życie, częściowo krzyżując plany Zandera. Zacisnął dłonie w pięści, walcząc z paraliżującym strachem.
– Poza tym – dodał, co tylko bardziej rozjuszyło tyrana; wydał się nagle większy i groźniejszy, jakby tylko czekał na moment, by rozłupać młodzieńcowi czaszkę – widziałem kogoś… to znaczy nie jestem pewien. Podobieństwo jednak zdaje się uderzające – zająknął się, pojąwszy, jak wiele będzie kosztować go pomyłka.
– Wystawiasz moją cierpliwość na próbę – ostrzegł złudnie spokojnym głosem Zander, unosząc wyżej brodę, by patrzeć na sługę z góry.
Arvel skulił się jak zbite szczenię.
– Osoba ta łudząco przypomina panicza Exilesa – wyjawił wreszcie ochrypłym szeptem, zamykając oczy w oczekiwaniu na cios.
 

Wojna smoków (Sen Chu)

Nocna Furia zatoczyła nad rozmawiającą dwójką duże koło, po czym zniżyła lot, przygotowując się do lądowania. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy smoczycy nie do końca wyszło to, co zamierzała zrobić!
Althea z rozszerzonymi w szoku oczyma obserwowała wraz z uprzejmie zaskoczonym sir Irvingiem, jak smoczyca potyka się o przednie łapy, a siła rozpędu pcha cielsko do przodu, przez co zwierzę zaryło pyskiem o ziemię, tułów uniósł się nieznacznie do góry, a tylne kończyny zamachały rozpaczliwie w powietrzu. Po chwili całe ciało zastygło w tej przekomicznej pozie, a gdy spod śniegu usłyszeli stęknięcie przemieszane z warknięciem, oboje wybuchli niepohamowanym śmiechem.
To nie tak miało wyglądać, poskarżyła się oburzona smoczyca, stawiając tylne łapy na ziemi i wyciągając spod hałd białego puchu długą szyję. Otrzepała pysk niczym mokry pies wytrzepujący krople deszczu z futra, a następnie kilka razy zamrugała, pozbywając się ostatnich płatków z powiek.
— W wolnych chwilach powinnaś nad nią popracować — zauważył rozbawiony sir Irving, wskazując na siadającą niczym kot smoczycę starającą się dotknąć nosem czubka ogona, lawirując szyją między przednimi i tylnymi łapami, a także rozłożonymi szeroko skrzydłami. — Wydaje się być zaskoczona wielkością ciała, jakim dysponuje.


II 

— Ja tam nie wracam! Dopóki mi nie uwierzysz! — znów podniosła głos. Odsunęła się jeszcze o parę kroków i zaczęła ocierać łzy.
— Daję ci pięć minut. Sama masz wejść na salę. Jeśli się nie pojawisz, wezmę cię siłą. A wiesz, że jestem do tego zdolny. Nie znoszę twoich humorków! Dochodzi dwudziesta druga, a ty poznałaś tylko parę osoby! — teraz też i Simon podniósł głos. Złapał za klamkę od drzwi do sali balowej. — Pięć minut, Abigail. I ani sekundy dłużej. — Wszedł na salę, mocno trzaskając drzwiami.
Abigail stała przez chwilę przy drzwiach, cicho łkając. Uspokoiła się dopiero po wzięciu paru głębokich wdechów. Już miała otworzyć drzwi od sali balowej, gdy zrezygnowała. Odsunęła się od nich. Zaczęła iść wzdłuż korytarza. ”Jak Suzanne mówiła… Może jak pójdzie coś nie tak… będziesz mogła się tam wymknąć — myślała Abigail, oddalając się od głównego holu. — Czas najwyższy, udać się do tego ogrodu.” Mimowolnie się uśmiechnęła, a gdy zobaczyła, że nikogo w zasięgu wzroku nie widać, zaczęła wręcz biec do wyznaczonego miejsca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.