4 sierpnia 2013

Nowe posty, sierpień 2013


-Aniele, wszystko w porządku? – Usłyszałam za sobą głos Josha i poczułam na plecach chłodną dłoń. Najwidoczniej musiał wrócić gdy spałam i położył się obok mnie. Przez chwilę się nie odzywałam. Musiałam dojść do siebie po dziwnym śnie i porozmawiać z Joshem. Przełknęłam ślinę.
-Co robiłeś w moim domu dwadzieścia lat temu? – Wbiłam w niego stalowe spojrzenie nie zwracając uwagi na to, jak bardzo mi ciepło. Chciałam poznać kolejną prawdę; Mina upadłego anioła ze zdziwionej przekształciła się na mieszaną. Widziałam jak bardzo zaskoczyło go to pytanie.
-Nie wiem o czym mówisz.
-Doskonale wiesz! Mówiłeś, że znałeś moją mamę jako anielicę, a nie jako człowieka. Co robiłeś w moim domu w dniu, kiedy została zamordowana?
Zacisnął wargi i zmrużył oczy. Zawahał się, a ja spojrzałam z ukosa na niego. Widziałam, że bił się z myślami. Byłam gotowa na prawdę, a zarazem wściekła na Josha. Ukrywał przede mną tak istotny fragment mego życia. Poczerniałam na twarzy i czułam jak energia napływa do mojego ciała.
-Jesteś pewna, że chcesz to usłyszeć? – Kiwnęłam głową. Łaknęłam prawdy od dzieciństwa. Musiałam w końcu się dowiedzieć wszystkiego.


 
Róże Nocy (Inez)

Z naprzeciwka szła jakaś kobieta, a przed nią malutka dziewczynka jechała swoim rowerkiem. Dymitr uśmiechnął się lekko, kiedy mała przemknęła obok niego. Michał odwrócił się za nią, a młodszy dostrzegł w jego wyrazie twarzy coś niepokojącego. Monster odczekał, aż brat odwróci głowę i sam spojrzał w tamtą stronę.
Dziewczynka była kilka metrów od przejścia dla pieszych, jej matka stała dość daleko, jeszcze nie zdążyła minąć chłopaków. Dymitr powoli się zatrzymał, patrząc dalej na dziecko zbliżające się do przejścia.
Chłopak wytrzeszczył oczy.
Słyszał nadjeżdżający samochód!


Sekrety Ithyser (NatalieShakur)

Wszyscy stali w bezruchu czekając na zachowanie braci Hyacintho. Dziedziniec opuściła reszta lordów, ich dzieci, Piero fa Kanze, a także rodzeństwo Donati. Gdy zostaliśmy tylko my, trybuci, razem z Lannisterem i braćmi Hyacintho, Alaric nie wytrzymał. Podniósł z ziemi duży kamień i cisnął nim w ścianę Domu Czterech Żywiołów. Przy zamachnięciu wrzasnął a gdy usłyszeliśmy trzask zaczął nienawistnym głosem wyzywać bogów, a potem swojego ojca. Valentine podszedł do niego i złapał za ramię, gdy ten chciał podnieść kolejną skamielinę.
- Tak się zachowuje prawdziwy ojciec?! - wrzasnął blondyn wyrywając się bękartowi.
Spojrzał mu w oczy z wściekłą miną. Widać było płacz jaki w sobie tłumi i resztkami sił powstrzymywał kumulujące się łzy. Alaric może i był zimnym draniem i niczyje zdanie go nie obchodziło, ale trzeba mu było przyznać, że bardzo liczył się z rodziną. Słowa jego rodziciela zabolały go i reagował na nie gorzej niż na jakąkolwiek inną obelgę ze strony ludu, znajomych, czy lordów.



Zostawili mnie tu samą. Samotność, na którą tak dawno czekałam z chwilą zamknięcia tych drzwi stała się niesamowicie przytłaczająca.
Mogłoby być inaczej. Ja to wiedziałam, A i M także. Życie mogłoby być istnieć dalej bez większych granic poświęcone dla szczytnego celu.
Ale przecież oni służą czemuś wyższemu. Jak inaczej można by nazwać pragnienie obrony Miasta przed wybuchem bomb? Utrzymanie porządku, podczas gdy Podpalacze dążą jedynie do całkowitego chaosu?
Problem polega na tym, że niektóre rzeczy brzmią dobrze jedynie w teorii.
Wydaję mi się, że oni to wiedzą. Wszyscy żołnierze stracili chęć i entuzjazm i mimo ponurych okoliczności żyją ślepi na powagę sytuacji. Żyją, ale nie walczą, a różnica pomiędzy jednym, a drugim jest diametralna.
Powinni zobaczyć i uwierzyć znowu. Mieć jakiś cel w swojej nędznej egzystencji, bo na razie błądzą niczym ślepcy. Na ich twarzach widnieje uśmiech mimo, że kat trzyma swój nóż na ich gardłach.

4 komentarze:

  1. Genialny blog! :) Żałuję, że dopiero teraz na niego trafiłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez strachu, nigdzie się stąd na razie nie ruszamy, a działamy półtora miesiąca, szkody nie ma xD

      Usuń
  2. Kiszko, przybywam z odsieczą! Mam 3/4 miniatur i recenzję cyklu książek w trakcie pisania c:

    OdpowiedzUsuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.