14 lipca 2013

Nowe posty, lipiec 2013


Potomek Zła (Katte)

Przejechaliśmy spory kawałek drogi, która z szerokiej powoli zaczynała się zwężać. Odbiliśmy od głównego traktu, by kierować się na południe, w stronę morza. Od kiedy dowiedziałem się o trzeciej uczestniczce naszej przygody, ani razu nie odezwałem się do przyjaciela, ani nie odwróciłem głowy, by popatrzeć na karocę. Czułem się zawiedziony postawą Cahira , który zataił przede mną taką sprawę. Z jednej strony chciał wyjaśnić znaczenie lusuan, do tego potrzebny był glejt, ale czemu zabrał ze sobą dziewczynę, która przyniosła tak straszne wieści dla Iliar? Czy jednak mogę oskarżać ją o zburzenie mojego spokoju? Gdyby nie jej wiadomość, możliwe, że nigdy bym nie dowiedział się o ucieczce matki. Z drugiej strony narodziło się we mnie nowe uczucie do rodzicielki, którego nie potrafiłem sam sobie wytłumaczyć i odnieść się do całej sytuacji. Chciałem pobyć w przyjaznej atmosferze z najlepszym przyjacielem. Oderwać myśli od tego wszystkiego, a on jeszcze dokłada mi problemów na mojej drodze! Najchętniej bym zawrócił, lecz zobowiązuje mnie słowo dane Cahirowi. Nauczyłem się kilku rzeczy, lecz najważniejszą była obietnica , której nie można łamać.


 Sekrety Ithyser (NatalieShakur)

- Niedługo będziemy na miejscu - odezwał się pierwszy.
Patrzył cały czas w morze, tym razem mrużąc oczy. W pewnym momencie szybko przekręcił głowę w bok i szybko stanął na nogi. Schylił się, złapał za moje ramiona i pomógł mi wstać. Znowu znieruchomiał patrząc w jeden punkt na morzu. Spojrzałam w tamtą stronę i dostrzegłam mały, ciemny i nieregularny kształt na horyzoncie. Był zbyt daleko, żebym mogła dostrzec co to takiego. Calthaniel jednak zauważył, jako elf miał nienaganny wzrok i nic mu nie umykało. Złapał mnie za rękę i zaczął biec na pokład i krzyczeć.
- Łowcy niewolników! Ciemne żagle z symbolem kajdan! Zbudźcie się, łowcy niewolników płyną w naszą stronę! - po chwili stanął przy zejściu do kajut i spojrzał mi w oczy. - Schowaj się pod pokładem i nie wychodź, choćby wszyscy dostali rozkaz do obrony, czy ataku.
- Ani mi się śni! Nie będę chowała się jak tchórz, podczas gdy wszyscy ryzykują własne życie - zaprotestowałam. Ten ujął moją twarz w dłonie i przybliżył swoje usta do mojego ucha.
- Nie mogę spokojnie walczyć i bronić twych braci martwiąc się o ciebie - wyjawił i pocałował mnie w czoło po czym pobiegł do kajut braci Hyacintho.


 Szkarłatna Pełnia (Fealrin)
 
- Myślę, że pora, abyś stąd wyszła.
- Ja też tak sądzę – odwarknęłam, wymijając kobietę i wściekłym krokiem przeczesując resztę domu. Chciałam jak najszybciej stąd wyjść. Nie obchodziło mnie, że zachowuję się bezczelnie. Miałam już dość słuchania oskarżeń.
Jaka matka, taki syn, pomyślałam sobie, wiążąc ze złością mokre buty. Rzuciłam pani Morrison ostatnie spojrzenie i wyszłam, trzaskając za sobą drzwiami. Myślałam, że je otworzy, żeby krzyknąć za mną jakieś kolejne zarzuty, ale myliłam się. Zaczęłam iść w stronę samochodu, ale w połowie drogi, nie zważając na deszcz, zrezygnowałam i wróciłam pod drzwi. Walnęłam w nie pięścią i krzyknęłam:
- I wie pani co?! Pani cholerny syn skrzywdził mojego przyjaciela! Jeżeli Joshowi spadnie włos z głowy, to Jason bardzo tego pożałuje. Zniszczę go! Może być pani tego pewna!

2 komentarze:

  1. Przydałoby się w końcu zgłosić, bo śmierć mnie zastanie, nim to zrobię... xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, idzie Ci wybitnie szybko xD

      Usuń

Barmanki upominają, aby nie śmiecić (tj. nie zostawiać spamu), ponieważ ciągłe latanie z miotłą i mopem jest męczące.